Pokazywanie postów oznaczonych etykietą DobroWolność jest kluczem. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą DobroWolność jest kluczem. Pokaż wszystkie posty

Grant dobrowolny i niedobrowolny

Słowo "grant", czyli dotacja, zrobiło niewiarygodną karierę. Granty takie i inne, europejskie i naukowe. Grant na grancie i grantem pogania.

A jest z grantami tak samo jak z zatrudnianiem po znajomości. Jeśli ktoś dobrowolnie udziela mi zapomogi z własnych pieniędzy, to jest to moralnie uzasadnione i może okazać się roztropne. Jeśli środki, które trafiają do mnie w formie dotacji, pochodzą z kradzieży (a więc na przykład z podatków) staję się współuczestnikiem przestępstwa i nie zmieni tego powtarzanie słowa "grant" z największą nawet częstotliwością.

Zatrudnianie po znajomości, czyli DobroWolność jest kluczem

We wspomnienie Najświętszej Maryi Panny w sobotę po Niedzieli w Oktawie Bożego Narodzenia, A.D. 2015

W ramach serii Na W(A)RIACKiCH papierach

Rys. Sztukmistrz

Anarchia nie jest do zbawienia koniecznie potrzebna. Jest sprawiedliwa i jako podstawa ładu społecznego wynika bezpośrednio z przykazań Bożych, w szczególności piątego i siódmego.

Anarchię definiuję jako sposób życia ludzi, którzy za normę postępowania przyjmują aksjomat nieagresji, czyli zakaz inicjowania przemocy fizycznej lub grożenia taką przemocą, jak również zakaz oszustwa na szkodę osoby lub jej własności.

Zatrudnianie po znajomości

Nie ma w tym nic zdrożnego – pod warunkiem, że pracodawca płaci zatrudnionemu ze środków nabytych uczciwą drogą. Firmy rodzinne mogą z powodzeniem stanowić fundament zdrowej gospodarki. Nawet gdyby zatrudnienie brata, syna czy teściowej miało doprowadzić moje przedsiębiorstwo do bankructwa, wolno mi ich zaangażować – rezygnując z usług kogoś innego, kto zapewniłby mi kokosy.

Kluczem jest dobrowolność – oznaczająca swobodę zatrudniania oraz to, że zdobyłem środki, którymi wynagradzam zatrudnionego, nie łamiąc zasady nieagresji.

Kłopot pojawia się w chwili, gdy ktoś wpada na pomysł niesprawiedliwego korzystania z cudzej własności. Na przykład pracownik państwowej instytucji wciąga na listę płac swojego wujka, bratanka albo przyjaciela. Problem nie polega na tym, że decyzja o angażu ma swoje źródło w pokrewieństwie lub znajomości, ale na tym, że płaci się komuś niegodziwie zdobytymi pieniędzmi.

Nie dziwi zatem, że dziennikarze sprzyjający etatyzmowi ostrze swojej krytyki kierują w stronę zatrudniania po znajomości jako takiego; za to do faktu, iż każda państwowa instytucja płaci swoim pracownikom ukradzionymi pieniędzmi, nie odnoszą się wcale.


Zdrowy Wariat