Pokazywanie postów oznaczonych etykietą konkin. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą konkin. Pokaż wszystkie posty
Samuel Edward Konkin III "Nowy manifest libertariański" (6)
-----------------------------
Wirtualne Wydawnictwo WiWo szuka realnego (papierowego) wydawcy niniejszego tekstu, który byłby gotów wynagrodzić godziwą zapłatą osoby, które przyczyniły się do jego powstania. Zainteresowanych prosimy o kontakt mailowy na adres
wirtualnewydawnictwowiwo[malpa]gmail.com
-----------------------------
V.
Akcja! – nasza taktyka
W
poprzednim rozdziale omówiliśmy pokrótce niektóre rodzaje
taktyki. Do tych, które uznano za pożyteczne dla radykalnych
libertarian i RLL, zaliczają się m.in.: infiltracja mniej
radykalnych grup i wprowadzanie podziałów przez przedstawianie
innych niż przyjmowane zwyczajowo poglądów; jawny sprzeciw wobec
przymusu (lub zbaczania z właściwej drogi) i odrzucenie go; handel
między przyjaciółmi na co dzień; tworzenie libertariańskich grup
społecznych takich jak kluby w celu wymiany informacji, dóbr i
wsparcia oraz działania jako prototyp agory; ponadto, oczywiście,
publikowanie, publiczne wystąpienia, pisanie książek z
agorystycznym przesłaniem1
i działania edukacyjne: w charakterze nauczyciela, konsultanta
biznesowego, artysty, rewizjonistycznego historyka, agorystycznego
ekonomisty itd.
Skuteczną taktykę trzeba tylko wymyślić,
zastosować i przekazać innym. Jeśli panujące wokół nas warunki
będą w wystarczającym stopniu przypominały takie, w których dana
taktyka już kiedyś zadziałała, można ją wykorzystać. Wszystko
to jest jednak ryzykowne; oto czym jest aktywizm – typem
przedsiębiorczości, odgadywaniem potrzeb rynku i zaspokajaniem
popytu. Można być coraz lepszym w stawianiu trafnych prognoz; stąd
biorą się przedsiębiorcy, którym się powodzi. Wszystko to opisał
Ludwig von Mises w Ludzkim działaniu
– wystarczy, że będziecie potrafili to zastosować.
Komunikacja jest potrzebna, aby dowiedzieć się,
które z wypróbowanych metod zadziałały, a które zawiodły. Jeśli
dotarłeś do tej stronicy niniejszego manifestu, zgadzasz się z
tym, co zostało tu napisane, i pragniesz wspomóc ruch oporu albo
czujesz palącą potrzebę przeciwstawienia się przymusowi, jesteś
gotów do działania w ramach istniejących RLL lub SNL, zależnie od
fazy, w której się znajdujemy (rozdział IV). Uwolnij się. Zacznij
działać.
W której fazie się znajdujemy? W październiku
1980 r. (pierwsze wydanie Manifestu)
większa część Ziemi znajdowała się w fazie 0. Wyspy Brytyjskie,
Australia i Kanada poczyniły duże kroki w kierunku fazy 1; Ameryka
Północna jest w fazie 1. Jedynie w największym dziś skupisku
libertarian, Kalifornii Południowej, dostrzegamy pierwsze oznaki
wkraczania w fazę 2. Przyjmując, że sytuacja się nie odwróci,
kilka pierwszych zewnętrznych oznak istniejących społeczności
agorystycznych – anarchowioski – stanowi zalążek realnego
subspołeczeństwa.
Ruch Lewicy Libertariańskiej istnieje tylko w
Kalifornii w postaci sojuszu kilku rozsianych ośrodków, aktywistów
i pojedynczych komórek. Okazało się, że przedwcześnie
proklamowano powstanie Sojuszu Nowych Libertarian; SNL pozostaje w
fazie embrionalnej (czyli zalążkowej) aż pojawią się sprzyjające
okoliczności, które pozwolą mu się rozwinąć.
Przed RLL stoi trudne zadanie. Patrząc z
„zewnątrz”, ogólnoświatowy upadek „lewicy”2
poszerzył pole działania agresywnie nastawionych grup
funkcjonariuszy państwowych, którzy gwałtownie dążą do wojny,
aby znów zamydlić oczy swoich opornych ofiar patriotyczną
argumentacją. Zajęcie opuszczonych pozycji przywódczych w ruchu
antyimperialistycznym, antywojennym i antypoborowym, któremu
towarzyszy wsparcie świeżymi, orzeźwiającymi siłami, jest dla
libertarian szansą na stanie się lewicą. RLL musi konkurować o to
przywództwo z partiarchami i grupami monocentrystycznymi3.
Zataczanie się amerykańskiej plutokracji od
krawędzi galopującej inflacji do kryzysu i z powrotem, za każdym
razem coraz bardziej szaleńcze, wywołało panikę wśród rzesz
zadowolonych z siebie biznesmenów i sprawiło, że ich świadomość
wyszła poza konserwatywne zapewnienia o przywróceniu stabilności –
tak, że zaczęli rozważać radykalne, a nawet alternatywne
rozwiązania rewolucyjne. Tylko libertariańska lewica może
przekonać tych przedsiębiorców do „ideologicznej”,
niepragmatycznej postawy. W tym leżą nasze szanse.
Patrząc od „wewnątrz”, Partia
„Libertariańska” znalazła się w kryzysie przy okazji wyborów
prezydenckich w 1980 r. Przedwczesne zdemaskowanie tkwiącego w
partiarchii etatyzmu wskutek ewidentnego oportunizmu Crane’a i
Clarka doprowadziło do powstania opozycji nie tylko ze strony
lewicy, ale również prawicy i centrum4.
Dzień w dzień wzrasta liczba znaczących przypadków porzucenia
Partii5.
Porażka niektórych elementów reformistycznych,
które chciałyby usunąć Kochśmiornicę jeszcze przed konwencją w
Denver (sierpień 1981 r.) i spokojnie doprowadzić członków
amerykańskiej Partii „Libertariańskiej” do ponownej
radykalizacji, znacznie ją osłabi i spowoduje pojawienie się
tysięcy rozczarowanych nią osób gotowych do uczestnictwa w RLL
oraz antypartyjnych działań edukacyjnych i kontrekonomicznych.
Posługując się niniejszym manifestem jako
podręcznikiem i inspiracją, stratedzy i taktycy Nowego
Libertarianizmu mogą badać, rozwijać, usprawniać i wprowadzać w
życie Strategię Nowych Libertarian oraz taktykę odpowiednią do
zastanych warunków. Potrzeba wiele pracy, ale nasze projekty wiodą
do celów, których bez wysiłku nie da się osiągnąć: koniec
polityki, podatków, poboru, kryzysów ekonomicznych, niedobrowolnego
ubóstwa i masowych morderstw wojennych w ostatecznym starciu:
społeczeństwo kontra państwo – nasz wróg.
Kontrekonomia gwarantuje bezpośrednią
gratyfikację tym, którzy odrzucą etatystyczne ograniczenia.
Libertarianizm nagradza człowieka stosującego się do jego zasad
większym poczuciem wolności osobistej i spełnienia niż
jakakolwiek z wymyślonych dotychczas koncepcji. Jednak tylko Nowy
Libertarianizm proponuje zreformowanie społeczeństwa i wskazanie mu
moralnego, działającego w praktyce sposobu życia bez zmieniania
natury człowieka. Utopie mogą zostać odrzucone; dostrzegamy w
końcu, jak przekształcić społeczeństwo w taki sposób, żeby to
ono dopasowało się do człowieka, a nie odwrotnie. Jakie bardziej
satysfakcjonujące wyzwanie można przed nim postawić?
Jeśli wybrałeś już drogę Nowego
Libertarianina, możesz mieć ochotę dołączyć do „Potrójnego
A” – naszej przysięgi i okrzyku wojennego (czy czegoś w tym
stylu) i dzięki niemu regularnie przywracać w sobie zapał:
Jesteśmy świadkami tego, że wolność jest
skuteczna, i radujemy się złożonym pięknem dobrowolnej wymiany.
Żądamy prawa każdego człowieka do swobodnej realizacji jego
potencjału pod warunkiem nienaruszania takiego samego prawa
przysługującego innym. Ogłaszamy erę nieskrępowanego rynku,
który jest naturalnym i odpowiednim środowiskiem dla człowieka;
erę obfitości, bezkresnych celów oraz samookreślenia dla
wszystkich: Agora.
Rzucamy wyzwanie wszystkim, którzy chcieliby nas
skrępować, żeby wyjaśnili nam, dlaczego; gdy nie zdołają
wykazać, że zainicjowaliśmy agresję, zrywamy okowy. Pociągamy do
odpowiedzialności wszystkich, którzy kiedykolwiek zainicjowali
przeciw komukolwiek agresję. Wszystkim, którzy cierpieli ucisk,
przywracamy to, co stracili. I na zawsze usuwamy zarówno z naszych
umysłów, jak i z naszego społeczeństwa potwora wszechczasów,
tego pseudo-legitymizowanego monopolistę przemocy, obrońcę
agresorów i tłamsiciela sprawiedliwości. To znaczy – niszczymy
państwo: Anarchia.
Wytężamy naszą wolę do granic możliwości,
powściągani tylko konsekwentną moralnością. Walczymy przeciwko
podkopującym naszą wolę antyzasadom i przeciwstawiamy się
wszystkim, którzy atakują nas fizycznie. Nie odpoczywamy ani nie
marnotrawimy środków aż do momentu, gdy państwo zostanie rozbite
w pył, a ludzkość osiągnie swój agorystyczny cel. Płonąc
niesłabnącym pragnieniem sprawiedliwości teraz i wolności na
zawsze, zwyciężamy: Akcja!
Agora,
Anarchia, Akcja!
Samuel
Edward Konkin III
12
października 1980, AnarchoWioska (Long Beach)
_____
PRZYPISY
1
Np. powieść Alongside
Night
J. Neila Schumana (wydana w roku 1979, 1982, 1987, 1990, 1999 [i
2009 – przyp. tłum.]) oraz spodziewane kontynuacje.
2
Lewica była początkowo protolibertariańska, jak wskazują
rewizjonistyczni historycy tacy jak Leonard Liggio. We francuskim
Zgromadzeniu Narodowym wolnorynkowiec Frederic Bastiat siedział
obok anarchisty Pierre’a-Josepha Proudhona. Nawet dziś marksiści
nazywają anarchistów „elementem »ultralewicowym«”.
Libertarianie i marksiści mieli u kresu Pierwszej Międzynarodówki
mniej więcej równą pozycję. Marksiści i ich sprzedajni
naśladowcy rośli w siłę od lat dziewięćdziesiątych XIX wieku,
tracąc w końcu wiarę w siebie po upadku Nowej Lewicy, agresji
ZSRR na Czechosłowację i Afganistan oraz inwazji Chin na Wietnam –
„niemożliwej” wojnie między dwoma państwami marksistowskimi.
3
Obecnie odpowiednio: „Radykalna” Frakcja Partii
„Libertariańskiej” i Studenci na rzecz Społeczeństwa
Libertariańskiego (SSL).
4
Obecnie „prawica” libertariańska jest stosunkowo pryncypialna,
ale wiele zasad, którym hołduje, to antyzasady: gradualizm,
konserwatyzm, reformizm i minarchizm. Jej głównymi organami są
magazyn „Reason” i biuletyn „Frontlines”. „Centrum”
obejmuje Murraya Rothbarda i jego zwolenników, obecnie
zorganizowanych w „Radykalnej” Frakcji Partii
„Libertariańskiej”, która popiera Clarka „krytycznie”,
tzn. zewnętrznie, ale nie wewnętrznie. Centryści Rothbarda
przesunęli się na lewo, porzucając monocentryzm.
5
Murray Rothbard, jak wspomniano; Dyanne Petersen – Przewodniczący
Rady Partii w Kalifornii Południowej; inni poinformowali niżej
podpisanego o planowanym natychmiastowym wystąpieniu z Partii,
jeśli ta ponownie się „sprzeda”. Co nastąpi.Specjalna uwaga
do drugiego wydania: Nastąpiło.
Od
tamtej chwili, miesiąc po miesiącu, szeregi RLL miesiąc po
miesiącu zasila wielu „dezerterów” z Partii
„Libertariańskiej”. Powstała co najmniej jedna nowa grupa
lewicowych libertarian – woluntaryści – która liczy na
wciągnięcie w swoje szeregi byłych partiarchów. A Murray
Rothbard przygotowuje się obecnie do ostatecznej batalii z
resztkami Kochśmiornicy o kontrolę nad P„L”; do konfrontacji
dojdzie na konwencji nominującej kandydata partii na prezydenta,
która ma się odbyć we wrześniu 1983 r. w Nowym Jorku.
Specjalna
uwaga do trzeciego wydania: Trwa to do dziś dnia.
Partia
„Libertariańska” nadal wciąga w swoje szeregi i neutralizuje
młodych idealistycznych radykałów, wysysa z nich entuzjazm,
pozbawia ich złudzeń i doprowadza ich do stanu pesymistycznej
apatii albo prowadzi ich – zradykalizowanych i pełnych nowego
zapału wskutek przeżytego zawodu – w objęcia agoryzmu.
Tłumaczenie: Łukasz Kowalski
Projekt okładki: Sztukmistrz
Projekt okładki: Sztukmistrz
-----------------------------
Wirtualne Wydawnictwo WiWo szuka realnego (papierowego) wydawcy niniejszego tekstu, który byłby gotów wynagrodzić godziwą zapłatą osoby, które przyczyniły się do jego powstania. Zainteresowanych prosimy o kontakt mailowy na adres
wirtualnewydawnictwowiwo[malpa]gmail.com
-----------------------------
Samuel Edward Konkin III "Nowy manifest libertariański" (5)
-----------------------------
Wirtualne Wydawnictwo WiWo szuka realnego (papierowego) wydawcy niniejszego tekstu, który byłby gotów wynagrodzić godziwą zapłatą osoby, które przyczyniły się do jego powstania. Zainteresowanych prosimy o kontakt mailowy na adres
wirtualnewydawnictwowiwo[malpa]gmail.com
-----------------------------
IV.
Rewolucja – nasza strategia
Nasza
obecna sytuacja została przeanalizowana, nasz cel – dostrzeżony,
mechanizm jego osiągnięcia – objaśniony, a prowadzące do niego
ścieżki – wytyczone. Jeśli po prostu sami staniemy się
kontrekonomistami, jeśli będziemy kształcili się w
libertarianizmie i słowem oraz czynem przekazywali innym jego idee,
osiągniemy nasze libertariańskie społeczeństwo. Wystarczyłoby,
gdyby większość ludzi postąpiła w ten sposób. Żaden Nowy
Libertarianin nie powinien ganić libertariańskich kontrekonomistów
za to, że nie robią więcej. Są agorystami i zrozumieją to w
swoim czasie.
Być może jednak nawet ci zwykli agoryści
chcieliby wspomóc przedsiębiorców, których działanie przyczynia
się w sposób szczególny do przyspieszenia przejścia od etatyzmu
do społeczeństwa agorystycznego. Także inni, zauważając
wzrastającą inflację, która prowadzi do załamania gospodarki,
albo oznaki nadchodzącej wojny, będą chcieli coś z tym zrobić.
Wreszcie, konieczne jest powstrzymanie kontrataków państwa,
mających na celu obalenie subspołeczeństwa agorystycznego i
sprowadzenie libertarian na manowce. Te zadania stanowią pole
działania aktywisty Nowego Libertarianizmu1.
Dla tych jednak, którzy chcą wyłącznie żyć w
sposób tak wolny, jak to tylko możliwe, oraz współpracować z
innymi ludźmi o podobnych poglądach, kontrekonomiczny
libertarianizm jest wystarczający. Nie trzeba niczego więcej.
Ci natomiast, którzy pragną w jakikolwiek sposób
wspierać heroicznych przedsiębiorców specjalizujących się we
wciąganiu kolejnych osób do agory, naprawiających wywoływane
przez państwo katastrofy i zwalczających etatystów na wszelkie
możliwe sposoby, potrzebują przewodnika, który pomoże oddzielić
tych, którzy „robią coś wartościowego”, od tych, którzy
marnują wysiłki, oraz tych, którzy w istocie rzeczy przeszkadzają
w osiągnięciu większej wolności (innymi słowy: działają
kontrrewolucyjnie). Dla tych, którzy, jak niżej podpisany, płoną
umiłowaniem wolności i chcą jej sprawie poświęcić swoje życie,
strategia jest kwestią zasadniczą. Poniżej zatem – opis
Strategii Nowego Libertarianina2.
Aktywista Nowego Libertarianizmu musi pamiętać o
tym, że faktyczna obrona przed państwem jest niemożliwa dopóty,
dopóki kontrekonomia nie wykształci syndykatów agencji ochrony
wystarczająco dużych do obrony przed resztkami państwa. Może się
to zdarzyć tylko w „fazie przejściowej” pomiędzy trzecim i
czwartym krokiem prowadzącym od obecnego etatyzmu do agoryzmu (zob.
rozdział III).
Każdy krok czyniony na drodze od etatyzmu do
agoryzmu wymaga innej strategii; taktyka może okazać się różna
nawet w obrębie poszczególnych kroków. Istnieją jednak pewne
zasady, które znajdą zastosowanie na wszystkich etapach.
W każdych okolicznościach należy angażować
innych we współpracę i uświadamiać ich. W sytuacji, gdy twoi
zdezorientowani (co typowe) znajomi zastanawiają się nad zrobieniem
czegoś kontrekonomicznego, zachęć ich do tego. Jeśli są
wystarczająco inteligentni i nieskłonni do zwrócenia się
przeciwko tobie, opowiedz o wiążącym się z tym ryzyku i
spodziewanym zysku. Przede wszystkim zachęć ich własnym przykładem
– w takim stopniu, w jakim możesz sobie na to pozwolić.
Wszyscy znani tobie „libertarianie zza biurek”,
którzy głoszą jakiś teoretyczny wariant libertarianizmu, ale
stronią od wprowadzania go w życie, powinni zostać zachęceni do
stosowania w praktyce tego, co propagują. Wyrażaj pogardę dla ich
bezczynności, chwal ich pierwsze niepewne kroki w stronę
kontrekonomii. Współdziałaj z nimi coraz ściślej, w miarę jak
ze wzrostem ich umiejętności i doświadczenia macie do siebie
nawzajem coraz większe zaufanie.
Ci spośród spotkanych przez ciebie ludzi, którzy
już praktykują kontrekonomię, mogą zostać „wtajemniczeni” w
wyznawaną przez ciebie libertariańską filozofię, ten tajemniczy
pogląd, który sprawia, że jesteś niezmiennie bardzo szczęśliwy
i wolny od poczucia winy. Napomknij o niej z nonszalancją, jeśli
udają brak zainteresowania; przekonuj ich z coraz większym
entuzjazmem, w miarę jak rośnie ich zainteresowanie i ochota do
nauki.
Agoryzuj się sam przez przykład i dyskusję.
Panuj nad swoimi reakcjami emocjonalnymi i kształtuj je tak,
aby okazywać wrogość wobec przejawów etatyzmu
oraz odchyleń od idei libertariańskiej, a radość na wieść o
działaniach agorystycznych i niepowodzeniach państwa. Większość
tych metod przyjdzie w naturalny sposób, ale zawsze możesz się w
nich ćwiczyć, aby parę rzeczy dopracować.
Wreszcie, koordynuj swoje działania z innymi
aktywistami Nowego Libertarianizmu. W tym miejscu dochodzimy do
wniosku, że potrzeba taktyki grupowej i organizacji.
Wielu szanowanych libertarian argumentuje, że
rynkowe struktury firm oraz spółek cywilnych i akcyjnych3
zapewniają całą konieczną organizację; oprócz, być może,
związków małżeńskich i kontaktów towarzyskich. W pewnym sensie
mają oni rację: wszystkie struktury muszą funkcjonować zgodnie z
zasadami wolnego rynku, bo inaczej będą sprzeczne z agoryzmem. Pod
innym jednak względem mylą się, grzesząc brakiem wyobraźni i
zbytnią troską o formę przy jednoczesnym lekceważeniu treści.
W społeczeństwie agorystycznym podział pracy i
poczucie własnej godności każdego
pracownika-kapitalisty-przedsiębiorcy doprowadzi najpewniej do
eliminacji tradycyjnego sposobu organizacji wymiany handlowej –
szczególnie korporacyjnej hierarchii (imitacji państwa, a nie
rynku). Większość przedsiębiorstw będzie stowarzyszeniami
niezależnych kontrahentów, konsultantów i innych przedsiębiorstw.
Wiele firm składać się będzie z jednego przedsiębiorcy i
wszystkich jego usług, komputerów, dostawców i klientów. Ten
sposób działania już istnieje i upowszechnia się w bardziej
wolnych sektorach gospodarek Zachodu.
Tak więc stowarzyszenie wolnościowych
przedsiębiorców, stawiające sobie za cel doskonalenie,
koordynowanie i realizowanie libertariańskiej działalności nie
narusza w żaden sposób zasad rynkowych, a może być nawet w ich
obrębie rozwiązaniem optymalnym. Skoordynowaną działalność
suwerennych jednostek na drodze do konkretnego celu, po którego
osiągnięciu współpraca zostaje rozwiązana, tradycyjnie określa
się mianem sojuszu. Dlatego właśnie podstawową organizację
aktywistów Nowego Libertarianizmu nazwiemy Sojuszem Nowych
Libertarian4.
Zorganizowanie Sojuszu (lub Sojuszy) Nowych
Libertarian jest proste i powinno pozwolić na uniknięcie
przekształcenia go (ich) w organ polityczny czy choćby nawet
organizację autorytarną. Potrzebni są raczej taktycy
(koordynatorzy lokalni posiadający umiejętność taktycznego
planowania) i stratedzy (koordynatorzy regionalni posiadający
umiejętność strategicznego myślenia) niż oficerowie. Aktywista
Sojuszu Nowych Libertarian nie tyle idzie za taktykiem lub
strategiem, ile raczej „kupuje” ich argumentację i umiejętności.
Jeśli ktoś proponuje lepszy plan, może zastąpić poprzedniego
planistę. Taktyka i strategia powinny być „kupowane i
sprzedawane” przez członków SNL jak każdy inny towar, na sposób
agorystyczny.
Chociaż określenia te zostały zapożyczone z
historii wojskowości i odnoszą się do pewnych form walki, nie
zapominajmy, że faktyczna fizyczna konfrontacja z funkcjonariuszami
państwowego aparatu przymusu musi zaczekać do momentu, gdy rynek
wytworzy syndykaty agencji ochrony o wystarczającej sile; każde
inne działanie jest przedwczesne5.
Jaką strategię globalną, strategię
kontynentalną i jaką lokalną taktykę powinien przyjąć SNL, aby
działać w sposób optymalny? Przyjrzyjmy się ponownie czterem
krokom od etatyzmu do agory. Pierwsze trzy zostały faktycznie
wyróżnione w ramach dość sztucznego podziału; przy przejściu z
etapu pierwszego do drugiego i z drugiego do trzeciego nie następuje
żadna gwałtowna zmiana. Jak wykażemy, jest wysoce prawdopodobne,
że przejście z fazy trzeciej do czwartej będzie dość gwałtowne,
choć nie wynika to z natury agory; wstrząsy spowodowane będą
naturą Państwa. W rzeczywistości wszystkie akty przemocy, poczucie
niestabilności, wszystkie niepokoje i dramatyczne wydarzenia są
wywoływane przez państwo – nigdy nie podżegają do nich Nowi
Libertarianie.
Ty, który masz być paladynem wolności, bacz na
to, abyś nigdy nie inicjował agresji – bez względu na to jak
bardzo prawdopodobne może ci się wydawać osiągnięcie
„libertariańskiego” skutku. Takie postępowanie to zniżanie się
do poziomu etatysty. Nie ma żadnych wyjątków od tej zasady. Albo
jesteś całkowicie konsekwentny albo nie. Nowy Libertarianin jest
całkowicie konsekwentny; ktoś, kto nie jest całkowicie
konksekwentny, nie jest Nowym Libertarianinem6.
Odwołując się do naszej analizy
nowolibertariańskiej, można przewidzieć prawdopodobny wybuch
etatystycznej agresji i zadziałać tak, aby go zażegnać ujawniając
sprawców lub nawet bronić ich potencjalnych ofiar albo ewakuować
je. Można też przewidywać prawdopodobne rezultaty zboczenia
pewnych grup libertariańskich z obranej drogi i albo zapobiegać
działaniom zdrajców i katastrofom, albo swoją dalekowzrocznością
zyskać dla siebie i dla Nowego Libertarianizmu poważanie
potencjalnych Nowych Libertarian. Niech państwo będzie pożarem
lasu; Sojusze Nowych Libertarian są strażakami, którzy wiedzą,
jak kopać rowy przeciwpożarowe, jak ogień się pali, jak
rozprzestrzenia się z powodu wiatru, gdzie mogą polecieć iskry i –
wreszcie – jak go ugasić.
Pamiętając o tym wszystkim, nazwijmy te etapy na
drodze do agory czterema fazami i nakreślmy właściwą strategię
dla każdego z nich.
Faza 0: Społeczeństwo Agorystyczne o Zerowej
Gęstości
W
tej fazie, trwającej przez większość ludzkiej historii, nie
istnieją żadni agoryści, tylko rozproszeni libertarianie i
protolibertarianie zajmujący się myśleniem, oraz praktykujący
kontrekonomiści. Z chwilą, gdy ktoś przeczyta ten manifest i
zechce w praktyce zastosować zawarte w nim sugestie, przechodzimy do
kolejnej fazy. Wszystko, czego można się spodziewać w fazie 0, to
powolna ewolucja świadomości, rozwój metodą prób i błędów
oraz wiele frustrujących rozterek.
Dopóki ty – pierwszy agorysta w fazie 0 –
pozostajesz sam, twoją jedyną strategią może być dążenie do
zwiększania liczby agorystów, jak również prowadzenie własnego
życia w sposób kontrekonomiczny. Najlepszą formą organizacji jest
Sojusz Libertariański, którego członków zniechęcasz do
aktywności politycznej (w której ślepo szukali metody na
uwolnienie od ucisku) i koncentrujesz uwagę na edukacji, reklamie,
wciąganiu kolejnych osób do współpracy i być może jakichś
kampaniach antypolitycznych (np. „Nie głosuj na nikogo”, „Żaden
z powyższych”, „Bojkotuj wybory”, „Nie głosuj – to tylko
ich zachęca!” itd.), żeby promować libertariańską alternatywę.
SL może zajmować stanowisko w sprawach, co do których oceny
zapadła zgoda; podkreślaj konieczność jednomyślności.
Akceptowane będą tylko najbardziej libertariańskie stanowiska, a
projekt niezgodny z libertariańskimi zasadami zawsze możesz
zawetować. Wspieraj zawsze tendencje w kierunku postawy zdecydowanej
i konsekwentnej, a pogardzaj postawami niekonsekwentnymi.
Faza 1: Społeczeństwo Agorystyczne o Niskiej
Gęstości
W
tej fazie pojawią się pierwsi kontrekonomiczni libertarianie i
dojdzie do pierwszych poważnych rozłamów w ruchu libertariańskim.
Jako że poglądy niewielu jeszcze libertarian są wewnętrznie
spójne, powszechne będą odchylenia od zasad, zmierzające do
zduszenia aktywizmu. Projekty pod tytułem „Osiągnij wolność
szybko i łatwym kosztem” – od anarchosyjonizmu (uciekanie do
Ziemi Obiecanej Wolności) do politycznego oportunizmu – uwiodą
niecierpliwych i przekabacą niedoinformowanych. Wszystkie one
zawiodą, choćby z tego powodu, że wolność przyrasta jednostka po
jednostce. Masowa przemiana jest niemożliwa. Istnieje wszakże jeden
wyjątek – radykalizacja postaw wywołana etatystycznym atakiem na
kolektyw. Nawet w takim przypadku potrzeba śmiałych orędowników
wolności, którzy w wystarczającym stopniu uświadomiliby
prześladowany kolektyw – tak, aby jego członkowie kierowali się
konsekwentnie w stronę libertariańską, a nie rozproszyli się
albo, co gorsza, popadli w etatyzm pozbawiony władzy politycznej. Te
kryzysy etatyzmu są spontaniczne i przewidywalne – ale nie mogą
być wywoływane przez moralnych, konsekwentnych libertarian.
Częścią strategii pierwszych Nowych Libertarian
jest zwalczanie antyzasad, które wzmacniają państwo i bezcelowo
rozpraszają energię anarchistów. Praktyczne zastosowanie znajduje
zarysowana powyżej strategia ogólna: zachęć libertarian do
praktykowania kontrekonomii, a najaktywniejszych agorystów namów,
żeby przekonali kontrekonomistów do libertarianizmu.
Pierwsi Nowi Libertarianie mogą działać w
ramach istniejących organizacji oraz klubów libertarian jako
„radykalne frakcje”, grupy nacisku lub jako frakcja
„libertariańskiej lewicy”. Zakładanie Sojuszu Nowych
Libertarian byłoby w tym momencie przedwczesne, bo nie jest on
jeszcze samowystarczalny.
Można za to z powodzeniem budować – pod
dowolną nazwą, która będzie najbardziej sprzyjać przyciąganiu
nowych członków – Ruch Lewicy Libertariańskiej. Taki Ruch jest
sam w sobie mieszanką indywidualności o różnym stopniu
„bezkompromisowości”, które jednak mają tendencję do
zwracania się w kierunku ideału Nowego Libertarianizmu albo już
zmierzają w jego stronę. Nawet w ramach RLL struktura powinna być
zredukowana. Najradykalniejsi Nowi Libertarianie będą najbardziej
kompetentni w zakresie koordynacji i planowania działań; to znaczy:
osoby najlepiej rozumiejące agoryzm, praktykujące go w
najpełniejszy sposób i z największym zapałem do działania w
naturalny sposób będą zarządzać dostępnymi środkami. Każdy
członek RLL, podobnie jak każdy członek SNL, sam wydaje własne
środki i decyduje, czy zaakceptować rady i plany danego taktyka
albo stratega, tak jak zrobiłby każdy przedsiębiorca, wybierając
najlepiej poinformowanego konsultanta. Pewne pseudopolityczne
ozdobniki przygotowane dla opinii publicznej mogą być potrzebne, by
wykorzystać dostęp do publicznych forów i mediów; ponadto,
większość ludzi nie zrozumie twojej teorii organizacji rynku,
chyba że przetłumaczysz ją na terminologię pseudopolityczną i z
powrotem na normalny język.
W tym momencie, na dalszych etapach fazy 1 i z
wystarczająco dużym funkcjonującym RLL, ta bezkompromisowa i
oddana sprawie „kadra” może wywierać wpływ na większe grupy
nie do końca przekonanych quasi-libertarian, aby przekonać ich do
faktycznego blokowania pomniejszych działań państwa. Jest to
taktyka bardzo kosztowna, nastawiona na „szybki zysk”, ale na
dłuższą metę mało skuteczna i powinna być stosowana rzadko.
(Zostanie to opisane później; chodzi przede wszystkim o
zapobieganie wojnom i masowym eksterminacjom libertarian).
Podejmowanie wszystkich tych działań,
radykalizowanie libertarian i rozwijanie SNL – to wszystko, co
można osiągnąć na tym etapie.
Faza 2: Społeczeństwo Agorystyczne o Średniej
Gęstości i Małym Natężeniu
W
tym momencie etatyści zauważają agoryzm. Podczas gdy wcześniej
libertarianami mogła manipulować jedna z rządzących frakcji
szkodząc innej (rodzaj antyrynkowej „konkurencji”, rozgrywanej z
użyciem kart do głosowania i kul zamiast innowacji i atrakcyjnych
cen), teraz zaczną oni być postrzegani jako zagrożenie. Mogą
zdarzyć się nawet pogromy (masowe aresztowania), chociaż to mało
prawdopodobne. Pamiętaj: większość agorystów jest osadzona w
społeczeństwie; współdziałają z nimi osoby częściowo
przekonane do libertarianizmu i kontrekonomiści. By osiągnąć tę
fazę, całe społeczeństwo musi zostać w pewnym stopniu „zarażone”
agoryzmem. Możliwe jest zatem teraz powstanie pierwszych „gett”
lub dzielnic agorystów i liczenie na to, że sympatia reszty
społeczeństwa powstrzyma państwo od masowego ataku7.
Wspólnoty te, niezależnie od tego, czy działają
jawnie, czy w podziemiu, mogą teraz wspierać Sojusz Nowych
Libertarian, który pełni w etatystycznym społeczeństwie funkcję
rzecznika agory, wykorzystując każdą szansę do głoszenia
wyższości agorystycznego sposobu życia nad etatystycznym
wegetowaniem i być może namawiania do tolerancji wobec osób
idących „inną drogą”8.
W tej fazie społeczeństwu agorystycznemu grozi
niebezpieczeństwo zrobienia kroku wstecz, w kierunku etatyzmu.
Agoryści zatem, widoczni albo nie, mają silną motywację do tego,
aby utrzymać wśród reszty społeczeństwa przynajmniej obecny
poziom świadomości libertariańskiej. Jako że najbardziej fachowo
robi to SNL (jest to jeden ze sposobów na wskazanie, kto należy do
SNL w tej fazie), ma on na czym się oprzeć i ma swoją misję. Ale
poza „bronieniem” subspołeczeństwa agorystycznego może
pracować na rzecz przyspieszenia realizacji następnego ewolucyjnego
kroku.
Faza 3: Społeczeństwo Agorystyczne o Wysokiej
Gęstości i Dużym Natężeniu
W
tej fazie państwo przeżywa szereg wstrząsów charakterystycznych
dla ostatecznego kryzysu, w pewnym stopniu analogicznych do tych,
które opisuje dobrze znany scenariusz marksistowski, ale wywołanych
innymi przyczynami – w tym przypadku rzeczywistymi. Na szczęście
drastycznie zmniejszono niszczycielski potencjał państwa,
pozbawiając je zasobów i niszcząc jego władzę poprzez rozwój
kontrekonomii.
W istocie rzeczy, w miarę jak zasoby gospodarki
zbliżają się do stanu równowagi pomiędzy państwem i agorą,
państwo popada w kryzys. Gdy państwo próbuje odzyskać utracony
autorytet, wojny, szalejąca inflacja, stagnacja i załamania
gospodarcze zaczynają stanowić stały punkt programu. Odwrócenie
procesu zanikania państwa jest możliwe drogą zdeprawowania agory
logicznie brzmiącymi antyzasadami, pierwsze zadanie SNL jest więc
jasne: zachowywać ciągłą czujność i dbać o czystość myśli.
W tej fazie SNL może nie trzymać się już ani swojej nazwy, ani
dawniejszego kształtu. Najbardziej aktywni Nowi Libertarianie znajdą
zatrudnienie w działach badań i rozwoju powstających
agorystycznych agencji ochrony oraz arbitrażu i – wreszcie –
jako dyrektorzy syndykatów firm ochroniarskich.
Zbliżamy się teraz do rewolucji, ale sytuację
wciąż da się odwrócić9.
Nowi Libertarianie znów stoją w pierwszym szeregu, zajmując się
utrzymaniem i bronieniem tego, co udało się uzyskać do tej pory,
ale wyglądając już kolejnej fazy.
SNL (teraz po prostu jako zbiorczy termin
określający jednostki najbardziej dalekowzroczne) może
przyspieszyć ten proces dzięki odkrywaniu i rozwijaniu optymalnych
metod w branży ochrony i obrony oraz promowaniu jej innowacyjnych
rozwiązań – zarówno słowem, jak i czynem.
Na przejściowym etapie między fazą 3 a 4 po raz
ostatni dochodzi do rozpętania przemocy przez klasę rządzącą
państwa w celu zlikwidowania tych, którzy chcieliby pociągnąć
jej przedstawicieli do odpowiedzialności za wszystkie dokonane
wcześniej etatystyczne zbrodnie. Intelektualiści na usługach
państwa dostrzegają, że jego władza upada i wszystko zostanie
stracone; ten stan rzeczy trzeba odwrócić teraz albo nigdy. SNL
musi zapobiec pojawieniu się przedwczesnej świadomości tego stanu
i opartemu o nią przedwczesnemu działaniu. To jest ostateczny
strategiczny cel SNL.
Gdy państwo rozpęta swoją ostatnią falę
represji – i napotka skuteczny opór – to właśnie jest
rewolucja. Z chwilą, gdy wszyscy zrozumieją, że państwo nie jest
już w stanie prowadzić grabieży i opłacać swojej klasy
pasożytniczej, jego funkcjonariusze przejdą na stronę tych, którzy
są w stanie lepiej im zapłacić, a państwo raptownie skurczy się
do szeregu małych skupisk etatystycznych w zacofanych rejonach –
jeśli w ogóle coś z niego zostanie10.
Faza 4: Społeczeństwo Agorystyczne z
Etatystycznymi Nieczystościami
Po
upadku państwa trzeba jeszcze tylko dokończyć dzieła. Ponieważ
firmy ubezpieczeniowe i agencje ochrony nie muszą już bronić
siebie i swoich klientów przed państwem, syndykat ochroniarzy
kończy działalność, przekształcając się w konkurujące ze sobą
agencje, a SNL – niemający już poparcia – rozwiązuje się.
Pojmani etatyści płacą odszkodowanie i – jeśli żyją
wystarczająco długo, żeby spłacić zaciągnięte zobowiązania –
są przyjmowani z powrotem do społeczeństwa jako pożyteczni
przedsiębiorcy (ich „szkolenie” odbywa się automatycznie, gdy
odpracowują swoje długi).
Jesteśmy w domu (rozdział II)! Nowy
Libertarianizm zostaje przyjęty jako oczywista podstawa normalnego
życia, a my podejmujemy walkę z innymi problemami dotykającymi
ludzkość.
_____
PRZYPISY
1
Wielu agorystów, takich jak Pyro Egon, zakwestionowało stanowisko
Nowych Libertarian w tej sprawie. Należy zwrócić ich uwagę na
to, że niniejszy manifest stanowi program całościowy, a
jakikolwiek inny „aktywizm” to „organizacjonizm”, który w
nieunikniony sposób wiedzie z powrotem do etatyzmu.
2
Biuletyn Ruchu Lewicy Libertariańskiej nosi tytuł „Strategia
Nowych Libertarian” – nieprzypadkowo.
3
Ale nie „korporacji”, która jest fikcyjną „osobą”
stworzoną przez państwo i obdarzoną przywilejami. Pewnymi
sposobami uprzywilejowania, poza dotacjami i cłami, są specjalne
stawki podatkowe, ograniczona odpowiedzialność, wyłączenie spod
regulacji, licencje oraz korzyści prawne w sporach sądowych. To
prawda, że status korporacji łączy się z pewnymi
niedogodnościami, ale działająca na białym rynku firma niebędąca
korporacją nie może się z nią równać.
4
Pierwszy Sojusz Nowych Libertarian został sformowany, pod wieloma
względami zbyt wcześnie, w 1974 r. przez niżej podpisanego z osób
pozyskanych z Partii „Libertariańskiej” w drodze „łapanki”,
aktywistów innych ruchów oraz kilku kontrekonomistów. Rynek nie
był w żadnym stopniu gotowy na rozwój takiej aktywności, więc
jak dotychczas SNL poświęcił większość swojej energii na
budowę tego rynku.Dowolna grupa Nowych Libertarian może nazwać
się Sojuszem Nowych Libertarian bez „oficjalnej autoryzacji”;
większość z pewnością będzie chciała współpracować z
innymi grupami SNL i spróbuje uzgodnić wspólną strategię,
chociaż taktyka przyjmowana przez każdą grupę może się różnić
od innych ze względu na odmienne warunki, w których funkcjonują
poszczególni aktywiści SNL.
5
Ten sposób organizacji SNL sprawdzał się w grupie z Long Beach,
która stosowała go nieprzerwanie. Umiejętności wcielania w życie
strategii regionalnej nie opanowano jeszcze w stopniu doskonałym,
ale w żadnej innej grupie SNL nie utrzymywała się tak wysoka
liczba oddanych sprawie osób, które cały czas rozwijały teorię
i sprawdzały ją w praktyce.Jeśli chodzi o armie, trzeba zauważyć,
że Nestor Machno zarządzał armią w iście anarchistyczny sposób,
dysponując małą kadrą oficerską i wykwalifikowanymi ochotnikami
zasilającymi jej szeregi, gdy byli potrzebni albo gdy
„przekonywano” ich o podobnej potrzebie. Machno z sukcesami
walczył przeciwko Czerwonym i Białym na Ukrainie w latach
1918–1920, dopóki nie został ostatecznie pokonany przez
posiadających przygniatającą przewagę liczebną Czerwonych
etatystów, którzy skierowali przeciwko niemu połączone siły
całego kontynentu.
6
Żadne karty członkowskie ani listy polecające nie są do
uczestnictwa w SNL ani potrzebne, ani pożądane. Oczywiście, każdy
może sporządzić listę tych, z którymi się spotyka, wspólnie
coś planuje i utrzymuje łączność. Ale takie listy nie są
niczym świętym ani szczególnym; ich tworzenie zależy od
stwierdzenia takiej potrzeby przez konkretnego stratega lub
taktyka.Usunięcie kogokolwiek z SNL w drodze czystki nie jest
możliwe. Albo się jest Nowym Libertarianinem, albo się nim nie
jest – świadczą o tym działania konkretnej osoby; każdy
uczestnik SNL musi wydać własny osąd. Wszyscy, którzy akceptują
cię jako Nowego Libertarianina są z tobą w sojuszu; ci, którzy
cię odrzucają – nie są, chociaż możesz pozostawać w sojuszu
z innymi.
7
Przedwczesne pojawienie się wspólnot agorystycznych doprowadzi do
brutalnego zgniecenia ich przez państwo. SNL musi bronić tych,
które da się uratować, gdy historyczne warunki są
niesprzyjające, oraz ostrzegać i ewakuować te, których los jest
przesądzony.
8
Wskazywanie jednej z frakcji należących do wyższych sfer, że
istnienie agorystów przynosi jej więcej korzyści niż innej,
pozostaje wciąż w granicach moralności Nowego Libertarianina.
Nigdy nie wolno pomagać żadnemu etatyście w grabieży i
mordowaniu; nawet zawieranie sojuszu z jednym etatystą przeciwko
drugiemu pochłania i tak niewielkie dostępne nam środki,
przynosząc w rezultacie wyłącznie zamianę jednego ciemiężcy na
innego. Nowy Libertarianin może traktować to w ten sposób, że po
prostu prowadzi swoje interesy jakby nigdy nic; jego działalność
agorystyczna szkodzi różnym grupom etatystów w różnym
stopniu.Praktyczną metodą dotyczącą taktyki skłócania grup
rządzących jest upewnienie się, że w jej ramach nie czynimy nic
ponad zamieszczanie w regularnych publikacjach specjalnych
oświadczeń, pozwalających nagłaśniać w mediach istotniejsze
zadania… czy prowadzenie prywatnych rozmów, jeśli ktoś obraca
się w tych samych kręgach społecznych co członkowie grup
rządzących.
Opisana
taktyka zawodzi, gdy agorystyczne społeczeństwo jest uważane za
zbyt groźne; wtedy wszystkie frakcje etatystów jednoczą się,
żeby ratować własną skórę.
9
Powiedzmy, że jeden region jest silnie agorystyczny, a pozostałe –
bardziej prymitywne. Państwo może dokonać transferu zasobów, aby
zmiażdżyć tę powstałą przedwcześnie i ograniczoną
terytorialnie (a przez to podatną na atak) agorę. W jeszcze
większym stopniu dotyczy to fazy 2.
10
Niektórzy będą twierdzić, że państwo może upaść w sposób
pokojowy, gdy etatyści uświadomią sobie, że zbliża się koniec.
Gdyby etatyści byli tak rozsądni i nie uciekali się do stosowania
przemocy ze względu na istnienie rynkowych alternatyw, nie byliby
etatystami. Rewolucja jest tak nieunikniona, jak każde ludzkie
działanie.
Tłumaczenie: Łukasz Kowalski
Projekt okładki: Sztukmistrz
Projekt okładki: Sztukmistrz
-----------------------------
Wirtualne Wydawnictwo WiWo szuka realnego (papierowego) wydawcy niniejszego tekstu, który byłby gotów wynagrodzić godziwą zapłatą osoby, które przyczyniły się do jego powstania. Zainteresowanych prosimy o kontakt mailowy na adres
wirtualnewydawnictwowiwo[malpa]gmail.com
-----------------------------
Samuel Edward Konkin III "Nowy manifest libertariański" (4)
-----------------------------
Wirtualne Wydawnictwo WiWo szuka realnego (papierowego) wydawcy niniejszego tekstu, który byłby gotów wynagrodzić godziwą zapłatą osoby, które przyczyniły się do jego powstania. Zainteresowanych prosimy o kontakt mailowy na adres
wirtualnewydawnictwowiwo[malpa]gmail.com
-----------------------------
III. Kontrekonomia – nasz środek
Opisawszy
szczegółowo naszą przeszłość oraz etatystyczną teraźniejszość
i przedstawiwszy w zarysie wiarygodny opis dużo lepszego
społeczeństwa możliwego do osiągnięcia przy naszej obecnej
zdolności pojmowania i technologii, jaką dysponujemy – bez
konieczności zmiany ludzkiej natury – dochodzimy do najważniejszej
części manifestu: jak dostać się „stąd” – „tam”?
Odpowiedź dzieli się naturalnie – albo może nienaturalnie – na
dwie części. Bez państwa rozróżnienie między mikro (działania
podejmowane przez konkretnego człowieka w jego własnym środowisku
– z rynkiem włącznie) i makro (działania kolektywów) będzie co
najwyżej ciekawym ćwiczeniem statystycznym, odnoszącym się w
pewnym niewielkim stopniu do realiów rynku. Mimo to człowiek o
wysokim poczuciu przyzwoitości może pragnąć rozumieć społeczne
konsekwencje swoich czynów, nawet jeśli nie krzywdzą one nikogo.
Państwo plugawi każdą czynność i
zanieczyszcza nasze umysły bezpodstawnym poczuciem winy – dlatego
niezwykle istotne staje się zrozumienie społecznych konsekwencji
naszych działań. Na przykład: jeśli nie zapłacimy podatku i
ujdzie nam to płazem, kto jest pokrzywdzony? My? Państwo? Niewinni?
Libertariańska analiza pokazuje nam, że państwo jest
odpowiedzialne za wszelkie ponoszone przez niewinnych straty;
odpowiedzialnością za nie stara się obarczyć „egoistów
unikających podatków”, a „usługi”, których „dostarcza”,
są iluzoryczne. Ale mimo to musi chyba istnieć coś więcej niż
zmyślnie zamaskowany samotny opór albo „zniknięcie z radarów
państwa”? Jeśli partia polityczna lub armia rewolucyjna są dla
osiągnięcia libertariańskich celów nieodpowiednie i samobójcze,
jakie wspólne działanie daje rezultaty?
Odpowiedzią jest agoryzm.
Zachęcenie wielkich grup ludzi do przejścia ze
społeczeństwa etatystycznego do agory jest możliwe, praktyczne, a
nawet opłacalne. Na tym polega – w najgłębszym sensie tego słowa
– prawdziwa działalność rewolucyjna, którą zajmiemy się w
następnym rozdziale. Ale – aby zrozumieć tę odpowiedź w skali
makro, musimy najpierw przedstawić w zarysie odpowiedź w skali
mikro1.
Celem ekonomii establishmentu, tej pseudonauki,
dla klasy panującej istotniejszym nawet od formułowania
przepowiedni (podobnych do przepowiedni augurów w Imperium
Rzymskim), jest dezorientowanie klasy rządzonych w kwestii tego, na
co przeznacza się jej mienie, i jak jest jej odbierane. Nauka
zajmująca się wyjaśnianiem, jak ludzie mogą chronić swój
majątek i własność przed państwem, jest więc ekonomią
wymierzoną przeciw establishmentowi albo, w skrócie,
kontrekonomią2.
Praktykowanie przez ludzi działań polegających na unikaniu
państwa, wystrzeganiu się go i przeciwstawianiu się mu to
działalność kontrekonomiczna. Terminu „kontrekonomia” będzie
się niewątpliwie używać – wskutek swego rodzaju niestaranności
– tak jak wyrazu „ekonomia” – odnosząc go zarówno do nauki
(teorii), jak i do tego, co stanowi przedmiot jej badań (praktyki).
Skoro niniejszy tekst jest sam w sobie kontrekonomiczną teorią,
słowo „kontrekonomia” będzie się odnosić do praktyki.
Dokładne przedstawienie i opisanie całej
kontrekonomii albo nawet tylko jakichś jej szczególnie pożytecznych
aspektów wymagałoby co najmniej jednego opasłego tomu3.
Tutaj zostanie naszkicowane tylko to, co umożliwi zrozumienie
pozostałej części manifestu.
Przejście od społeczeństwa agorystycznego do
etatystycznego będzie uciążliwe i żmudne – jak droga wysoko
negatywnej entropii w fizyce. W końcu, gdy ktoś żyje w dobrze
funkcjonującym wolnym społeczeństwie i rozumie jego działanie,
dlaczego miałby życzyć sobie powrotu do systematycznego przymusu,
grabieży i niepokoju? Szerzenie ignorancji oraz irracjonalności
wśród osób zorientowanych i racjonalnych jest trudne; ukrywanie
tego, co stało się już zupełnie jasne, jest prawie niemożliwe.
Społeczeństwo agorystyczne powinno być – w porównaniu z
dekadenckim – całkiem stabilne, a jednocześnie gotowe wciąż się
doskonalić.
Cofnijmy się w czasie – jakby przewijając do
tyłu film – od społeczeństwa agorystycznego do współczesnego
społeczeństwa etatystycznego. Co spodziewalibyśmy się zobaczyć?
Najpierw pojawiłyby się małe, wyizolowane, w
większości przylegające do siebie obszary etatystyczne, ponieważ
państwo wymaga terytorialnego monopolu. Przebywające wciąż na
etatystycznych obszarach ofiary stają się coraz bardziej świadome
istnienia wokół nich wspaniałego wolnego świata i „ulatniają
się”. Wielkie syndykaty rynkowych agencji ochrony powstrzymują
państwo, broniąc tych, którzy zawarli umowy ubezpieczeniowe na
ochronę. Co najważniejsze, ludzie poza etatystycznymi obszarami lub
subspołeczeństwami cieszą się dobrodziejstwami społeczeństwa
agorystycznego – być może za cenę wyższych składek
ubezpieczeniowych i potrzebę zwracania uwagi na to, dokąd
podróżują. W tym okresie agoryści mogliby współistnieć z
etatystami, zachowując izolacjonistyczną „politykę zagraniczną”,
jako że koszty inwazji na subspołeczeństwa etatystyczne i
wyzwolenia ich byłyby wyższe niż bezpośredni zysk (chyba że
państwo przypuści ostateczny atak na wszystkich frontach), ale nie
ma żadnego poważnego powodu, aby wyobrażać sobie, że ofiary
znajdujące się na terenach etatystycznych wybiorą dalszy ucisk,
gdy libertariańska alternatywa będzie tak dobrze widoczna i łatwo
dostępna. Obszary państwa są jak roztwór przesycony gotowy do
wytrącenia anarchii.
Cofnijmy się jeszcze o krok, a ujrzymy odwrotną
sytuację. Stwierdzamy, że większa część społeczeństwa żyje w
warunkach etatyzmu, a mniejsza – tak agorystycznie, jak to tylko
możliwe. Jest jednak widoczna różnica: agoryści nie muszą
zajmować zwartego terytorium. Mogą żyć gdziekolwiek, chociaż
będą się skłaniali ku współdziałaniu z innymi agorystami –
nie tylko po to, aby uzyskać silniejszą pozycję społeczną, ale
dla ułatwienia i zwiększenia korzyści z wymiany handlowej. Zawsze
bezpieczniej i zyskowniej dokonywać transakcji z klientami i
dostawcami, których darzymy większym zaufaniem. Osoby nastawione
bardziej agorystycznie będą miały tendencję do ściślejszej
współpracy, a zbiorowości bardziej etatystyczne – do atomizacji.
(Tendencja ta potwierdza się nie tylko w teorii; ona istnieje już
obecnie w stadium embrionalnym). Pewne łatwe do obrony terytoria –
których państwo nie jest w stanie zniszczyć – być może miejsca
w kosmosie, wyspy na oceanie (lub pod oceanem) albo wielkomiejskie
„getta”, mogą być prawie całkowicie agorystyczne. Jednak
większość agorystów będzie żyła w obrębie obszarów, nad
którymi prawo do kontroli rości sobie państwo.
U większości osób dojrzymy całe spektrum
postaw agorystycznych o różnym natężeniu – tak jak i dziś.
Pewna grupa osób będzie czerpała korzyści z głębokiego
zetatyzowania Państwa, inna grupa będzie w pełni świadoma
agorystycznej alternatywy i zdolna do życia w jak największej
wolności, a reszta – w różnym stopniu zdezorientowana –
znajdzie się w środku.
Wreszcie cofamy się do punktu, w którym widzimy
tylko garstkę ludzi rozumiejących agoryzm, ogromną większość
postrzegającą pozytywnie iluzoryczne korzyści z istnienia państwa
albo niezdolną do uświadomienia sobie alternatywy i samych
etatystów: aparat rządowy i klasę czerpiącą zyski z interwencji
państwa w rynek4.
To opis naszego obecnego społeczeństwa. Jesteśmy
„w domu”.
Zanim zawrócimy i opiszemy drogę od etatyzmu do
agoryzmu, spojrzyjmy na dzisiejsze społeczeństwo wyposażeni w
naszą nowo nabytą agorystyczną świadomość. Podobnie jak
podróżnik, który wraca do domu i widzi rzeczy w nowym świetle,
mając wiedzę o obcych krajach i innych sposobach życia, możemy
zyskać umiejętność wnikliwego spojrzenia na naszą obecną
sytuację.
Oprócz zdania sobie sprawy z tego, że istnieje
pewna liczba oświeconych Nowych Libertarian tolerowanych na bardziej
liberalnych obszarach etatystycznych na świecie (z „tolerancją”
mamy do czynienia w takim stopniu, w jakim libertarianizm
rozprzestrzenił się na etatystycznym obszarze), uświadamiamy sobie
teraz coś jeszcze: istnieje wielka liczba ludzi, którzy działają
w sposób agorystyczny, rozumiejąc niewiele z jakiejkolwiek teorii,
ale, powodowani materialnymi pobudkami, unikają państwa,
wystrzegają się go i przeciwstawiają się mu. Można chyba z
pewnością powiedzieć, że wiążą się z nimi obiecujące
możliwości.
W Związku Sowieckim, bastionie arcyetatyzmu i
niemal całkowicie zrujnowanej „oficjalnej” gospodarki,
rozwinięty na gigantyczną skalę czarny rynek zapewnia Rosjanom,
Ormianom, Ukraińcom i innym wszystko: od jedzenia i naprawy
telewizora, po urzędowe papiery i protekcję klasy rządzącej. Jak
donosi „Guardian Weekly”, Birma to niemal całkowicie czarny
rynek, na którym rząd jest zredukowany do armii, policji i kilku
nadętych polityków. To samo odnosi się w różnym stopniu do
całego niemal Drugiego i Trzeciego Świata.
Co z „Pierwszym” Światem? W krajach
socjaldemokratycznych czarny rynek osiąga mniejsze rozmiary,
ponieważ „biały rynek” akceptowanych przez prawo państwowe
transakcji rynkowych jest większy – ale ten pierwszy i tak ma dość
znaczne rozmiary. Włochy na przykład mają „problem” ze znaczną
częścią pracowników administracji państwowej, którzy oficjalnie
pracują od siódmej do czternastej, a przez resztę dnia wykonują
różne prace nieoficjalnie, zarabiając „na czarno”. Holandia ma
wielki czarny rynek w budownictwie mieszkaniowym wskutek wysokiego
stopnia regulacji tej branży. W Danii ruch na rzecz unikania
podatków osiągnął takie rozmiary, że ci spośród jego
uczestników, których uwiodła polityka, utworzyli drugą co do
wielkości partię. A to tylko najbardziej wyraziste przykłady,
które prasa miała możliwość lub była gotowa opisać.
Powszechnie unika się kontroli walutowych: przypuszcza się, że na
przykład we Francji każdy trzyma w ukryciu znaczną ilość złota,
a wycieczki do Szwajcarii w celach innych niż tylko zwiedzanie i
jazda na nartach są powszechne.
Żeby naprawdę docenić zakres tej
kontrekonomicznej działalności, trzeba spojrzeć na względnie
wolne gospodarki „kapitalistyczne”. Przyjrzyjmy się czarnym i
szarym rynkom5
w Ameryce Północnej i pamiętajmy, że mamy tam do czynienia z
przypadkiem najmniejszego nasilenia aktywności kontrekonomicznej na
świecie.
Według amerykańskiego Urzędu Skarbowego co
najmniej dwadzieścia milionów ludzi należy do „ekonomicznego
podziemia”, którego uczestnicy używają gotówki lub dokonują
handlu wymiennego, aby uniknąć wykrycia transakcji i płacenia
podatków. Miliony trzymają pieniądze w złocie i na zagranicznych
kontach, żeby uniknąć ukrytego opodatkowania w postaci inflacji.
Według Urzędu Imigracji i Naturalizacji zatrudnione są miliony
„nielegalnych imigrantów”. Jeszcze więcej osób handluje
marihuaną oraz innymi zakazanymi narkotykami, z letrilem,
tryptofanem, lekami przeciw AIDS i innymi zakazanymi substancjami
medycznymi włącznie, lub używa ich.
Wreszcie są też osoby dopuszczające się
„przestępstw bez ofiar”. Możemy tu wymienić – poza używaniem
narkotyków – prostytucję, pornografię, przemyt, fałszywe
dokumenty tożsamości, hazard i zakazane zachowania seksualne, w
których uczestniczą dobrowolnie dwie dorosłe osoby. Niezależnie
od „ruchów reformatorskich”, starających się o legalizację
wymienionych wyżej działań metodami politycznymi, społeczeństwo
postanowiło działać bez zwłoki – i, czyniąc to, tworzy
kontrekonomię.
Ale na tym nie koniec. Odkąd w USA wprowadzono
odgórnie rządowe ograniczenie prędkości do 55 mil na godzinę,
większość Amerykanów stała się kontrekonomicznymi kierowcami.
Kierowcy ciężarówek rozwinęli komunikację radiową, żeby
uniknąć egzekwowania przez państwo tych regulacji. Dla kierowców
niezrzeszonych, którzy mogą zrobić cztery kursy, jeśli jadą 75
mil na godzinę, zamiast trzech, które przejechaliby przy prędkości
55 mil, kontrekonomiczne prowadzenie ciężarówki to kwestia
przetrwania.
Kwitnie prastara tradycja przemytu, przybierając
rozmaite formy: od łodzi wypełnionych marihuaną i sprowadzanych z
zagranicy urządzeń obłożonych wysokim cłem, poprzez ciężarówki
przewożące ludzi z mniej rozwiniętych krajów, po turystów
ukrywających w bagażu coś „ekstra” i nie zgłaszających tego
celnikom.
Niemal każdy w jakiś sposób zniekształca lub
nagina fakty w swoim formularzu podatkowym, nie księguje opłat za
usługi, nie zgłasza transakcji z krewnymi i nie informuje o
nielegalnych pozycjach przyjętych podczas uprawiania seksu ze swoimi
partnerami.
Zatem każdy jest w pewnym stopniu
kontrekonomistą! I z punktu widzenia teorii libertariańskiej jest
to do przewidzenia. Niemal każdy aspekt ludzkiego działania jest
zakazany, regulowany albo poddany kontroli przez państwową
legislację. Przepisy te są tak liczne, że nawet gdyby istniała
taka Partia „Libertariańska”, która zapobiegałaby powstawaniu
nowych regulacji i sprawnie doprowadzała do zniesienia dziesięciu
czy dwudziestu ustaw podczas każdej sesji obrad, nie doprowadziłoby
to do znacznego ograniczenia lub zniesienia państwa (nie wspominając
o samym mechanizmie!) i przez tysiąc lat6!
Oczywiście państwo jest niezdolne do skutecznego
egzekwowania swoich ustaw. Wciąż jednak istnieje. A skoro każdy
jest poniekąd kontrekonomistą, dlaczego kontekonomia nie ogarnęła
całej gospodarki?
Poza Ameryką Północną jako jedną z przyczyn
tego stanu rzeczy możemy ponadto wskazać wpływ imperializmu. W
latach trzydziestych XX wieku Związek Sowiecki otrzymał od bardziej
rozwiniętych krajów wsparcie, a podczas II wojny światowej –
wielkie ilości broni. Nawet dziś wysoko dotowany bezzwrotnymi
pożyczkami „handel” wspiera reżimy radziecki i chiński. Ten
przepływ kapitału (albo: anty-kapitału, jako że powoduje on
niszczenie wartości) oraz pomocy wojskowej z obydwu bloków
utrzymuje reżimy w pozostałej części świata. Ale nie wyjaśnia
to przypadku Ameryki Północnej.
Tym, co jest obecne wszędzie na Ziemi, i pozwala
państwu nadal istnieć, jest przyzwolenie jego ofiar7.
Każda ofiara etatyzmu w pewnym stopniu uznaje państwo. Coroczne
obwieszczenie Urzędu Skarbowego, że podatek dochodowy zależy od
„dobrowolnego przyzwolenia” jest, o ironio, prawdziwe. Gdyby
podatnicy zupełnie odcięli wampirowi państwa dopływ krwi, ten
niechybnie by zginął; jego nieopłacone policja i armia niemal
natychmiast zdezertowałyby, pozbawiając potwora zębów. Gdyby
każdy porzucił „legalny środek płatniczy”, a do wszelkich
transakcji zaczął używać złota i innych dóbr, wątpliwe, by
nawet opodatkowanie pozwoliło na utrzymanie współczesnego państwa
przy życiu8.
Kluczowa staje się tutaj rola państwowej
kontroli nad edukacją i mediami informacyjnymi, zarówno
bezpośrednia, jak i sprawowana przez posiadaczy z klasy panującej.
Dawniej państwowi kapłani mieli za zadanie sankcjonowanie działań
króla i arystokracji, ukrywanie prawdy dotyczącej opartych na
ucisku stosunków społecznych i wzbudzanie poczucia winy u osób
stosujących uniki i stawiających opór. Rozdział religii od
państwa przeniósł ten ciężar na nową klasę intelektualną
(którą Rosjanie nazwali inteligencją). Niektórzy intelektualiści,
uznając (tak jak wcześniej dysydenccy teologowie i duchowni) prawdę
za wartość najwyższą, zajmują się raczej wyjaśnianiem
rzeczywistości niż jej zaciemnianiem, ale są lekceważeni albo
obrzucani obelgami i z trzymani z dala od pieniędzy kontrolowanych
przez państwo i rozmaite fundacje. W ten sposób tworzy się
zjawisko dysydencji i rewizjonizmu; i tym sposobem postawa
antyintelektualistyczna tworzy się wewnątrz społeczeństwa, które
traktuje z podejrzliwością bądź nie całkiem rozumie funkcję
salonu intelektualistów.
Zwróćmy uwagę na to, jak anarchistyczni
intelektualiści są atakowani i represjonowani w każdym państwie;
a ci, którzy opowiadają się za odrzuceniem obecnej klasy rządzącej
– nawet jeśli chcą jedynie zastąpić ją inną – są uciszani.
Ci, którzy proponują zmiany mające wyeliminować niektórych
beneficjentów państwa i wprowadzić innych, są wychwalani przez
zyskujących na tym członków wyższych sfer i atakowani przez
potencjalnych przegranych.
Wspólną cechą najbardziej zatwardziałych
czarnorynkowców jest poczucie winy. Chcą oni bowiem „zrobić
majątek” i wrócić do „normalnego społeczeństwa”.
Przemytnicy i prostytutki czekają z utęsknieniem dnia, gdy zostaną
ponownie zaakceptowani przez społeczeństwo – nawet jeśli obecnie
tworzą udzielające sobie wzajemnego wsparcia „subspołeczności”
wyrzutków. Niemniej jednak zdarzały się wyjątki od tego zjawiska
poszukiwania akceptacji: grupy dysydentów religijnych w XVIII wieku,
utopijne wspólnoty polityczne na początku XIX wieku, a w
niedalekiej przeszłości – kontrkultura hipisów i Nowej Lewicy.
Cechą wyróżniającą te grupy było przekonanie, że ich
subspołeczności są lepsze niż reszta społeczeństwa. Trwożna
reakcja, którą wywołali w reszcie społeczeństwa, była
spowodowana obawą, że mają rację.
Wszystkie te obliczone na samowystarczalność
subspołeczeństwa upadły przede wszystkim z jednego powodu:
nieznajomości ekonomii. Żadne więzy społeczne, niezależnie od
tego, jak piękne, nie mogą oddziaływać na społeczeństwo tak
silnie jak jego podstawowe spoiwo – podział pracy. Antyrynkowa
wspólnota sprzeciwia się jedynemu dającemu się egzekwować prawu
– prawu natury. Podstawową strukturą organizacyjną społeczeństwa
(powyżej poziomu rodziny) nie jest wspólnota (czy plemię, związek
plemion albo państwo), ale agora. Bez względu na to, jak wielu
pragnie, żeby komunizm zadziałał i poświęca się temu celowi,
komunizm poniesie porażkę. Zwolennicy komunizmu mogą przez czas
nieokreślony i kosztem wielkiego wysiłku powstrzymywać agoryzm,
lecz gdy poluzują więzy, „naturalny prąd”, albo „Niewidzialna
Ręka”, albo „fala historii”, albo „bodziec zysku”, albo
„robienie tego, co przychodzi naturalnie”, innymi słowy
„porządek spontaniczny” niechybnie powiedzie społeczeństwo
coraz bliżej czystej agory.
Dlaczego ludzie tak opierają się osiągnięciu
ostatecznego szczęścia? Psychologowie próbowali odpowiedzieć na
to pytanie, odkąd zaczęli się zajmować swoją dziedziną. Możemy
wszakże udzielić dwóch odpowiedzi ogólnych, jeśli chodzi o
kwestie socjoekonomiczne: opór jest wywoływany przez internalizację
antyzasad (które wydają się prawdziwe, ale w rzeczywistości są
sprzeczne z prawem naturalnym) oraz sprzeciw grup interesu.
Teraz widzimy jasno, czego potrzeba, aby utworzyć
społeczeństwo libertariańskie. Z jednej strony potrzebujemy uczyć
libertariańskich aktywistów i zwiększać świadomość
kontekonomistów, aby przekonać ich do libertariańskiej teorii i
wzajemnego wspierania się. „Mamy rację, jesteśmy lepsi, żyjemy
w moralny, spójny sposób i budujemy lepsze społeczeństwo –
przynoszące korzyści nam i innym” – mogłyby potwierdzić nasze
„grupy aktywistów”.
Zwróćmy uwagę na to, że mało prawdopodobne
jest, aby ci libertariańscy aktywiści, którzy sami nie praktykują
w pełni kontrekonomii, byli przekonujący. „Libertariańscy”
kandydaci na stanowiska polityczne swoim działaniem zaprzeczają
wszystkiemu (wartościowemu), co mówią; niektórzy spośród nich
zajmowali nawet stanowiska w urzędach podatkowych i departamentach
obrony!
Z drugiej strony, musimy się bronić przed
grupami interesu albo przynajmniej ograniczyć, w takim stopniu, w
jakim to możliwe, stosowany przez nie ucisk. Jeśli rezygnujemy z
reformistycznego działania politycznego, które przynosi efekt
odwrotny od zamierzonego, jak możemy to osiągnąć?
Jednym ze sposobów jest angażowanie coraz
większej liczby osób w działalność kontrekonomiczną i
utrudnianie państwu dostępu do tych dóbr, które może zagrabić.
Ale uniki to za mało; jak powinniśmy się bronić, a nawet –
kontratakować?
Będziemy powoli, ale nieprzerwanie zmierzać ku
wolnemu społeczeństwu, przekonując coraz więcej kontrekonomistów
do libertarianizmu i coraz więcej libertarian do kontrekonomii,
łącząc ostatecznie teorię z praktyką. Kontrekonomia będzie się
rozwijać i rozprzestrzeniać – aż osiągnie następny etap, który
widzieliśmy w naszej podróży do przeszłości, z coraz większą
subspołecznością agorystyczną wszczepioną w społeczeństwo
etatystyczne. Niektórzy agoryści mogą nawet zgromadzić się w
większych skupiskach, tworząc rozpoznawalne dzielnice oraz getta i
przeważać liczebnie na wyspach lub w kosmicznych koloniach. W tym
momencie istotna stanie się kwestia ochrony i obrony.
Posługując się naszym agorystycznym modelem
(zob. rozdział II), możemy przewidzieć, jak rozwiną się usługi
ochrony. Przede wszystkim, dlaczego ludzie angażują się w
działalność kontrekonomiczną bez pewności, że nic im nie grozi?
Zysk osiągany za cenę podejmowanego ryzyka jest większy niż
ewentualna strata. To twierdzenie jest, oczywiście, prawdziwe w
odniesieniu do każdej działalności ekonomicznej, ale wymaga
specjalnego podkreślenia w przypadku kontrekonomii:
Fundamentalną zasadą kontrekonomii jest wymiana
ryzyka na zysk9.
Im większy jest spodziewany zysk, tym większe
ryzyko. Zauważmy, że jeśli ryzyko maleje, ludzie podejmują z
powodzeniem dużo więcej działań kontrekonomicznych – stanowi to
niewątpliwie wskazówkę, że wolne społeczeństwo jest
zamożniejsze od takiego, w którym brak wolności.
Ryzyko można zmniejszać dzięki większej
przezorności, ostrożności, wzmacniając środki bezpieczeństwa
(zamki, schowki, domy służące za kryjówki) i darząc zaufaniem
wyłącznie osoby, na których rzeczywiście można polegać. To
ostatnie spostrzeżenie wskazuje, że agoryści szczególnie cenią
prowadzenie interesów z innymi agorystami. Świadczy też o silnej
motywacji ekonomicznej, która spaja subspołeczeństwo agorystyczne
i skłania jego członków do angażowania w nie kolejnych osób oraz
wspierania wszelkich prób tego rodzaju.
Kontrekonomiczni przedsiębiorcy mają motywację
do wprowadzania lepszych urządzeń ochronnych i kryjówek,
instrukcji pozwalających stosować uniki oraz do „prześwietlania”
potencjalnych klientów i dostawców innych kontrekonomicznych
przedsiębiorców. W ten sposób powstaje kontrekonomiczna branża
usług ochronnych.
W miarę swojego rozwoju może ona zacząć
ubezpieczać od przypadków „dorwania” kontrekonomisty przez
funkcjonariuszy państwowych, zmniejszając jego ryzyko i
przyspieszając kontrekonomiczny wzrost. W następnej kolejności
branża usług ochronnych może zapewnić obserwację i ochronę
terenów strzeżonych, stosując systemy alarmowe i wykorzystujące
zaawansowaną technologię urządzenia maskujące. Może też
oferować usługi strażników chroniących przed przestępcami
innymi niż państwo. Już teraz wiele dzielnic mieszkaniowych,
biznesowych czy zajmowanych przez mniejszości zatrudnia prywatne
patrole, straciwszy wiarę w rzekomą ochronę własności przez
państwo.
Jednocześnie arbitraż zmniejszy ryzyko łamania
umów między uczestnikami kontrekonomicznej wymiany. Agencje ochrony
zaczną egzekwować dotrzymywanie warunków umów między agorystami,
chociaż w początkowych stadiach rozwoju kontrekonomii największym
„egzekutorem” pozostanie państwo, któremu będzie można wydać
innego agorystę. Jednakże podobny czyn zaowocuje szybkim
wykluczeniem z subspołeczności; tak więc cenny okaże się
wewnętrzny mechanizm egzekucyjny.
W ostatnich stadiach opisywanego procesu
dopełnienie warunków kontrekonomicznych transakcji z etatystami
będzie egzekwowane przez agencje ochrony, a agoryści będą w ten
sposób chronieni przed przestępczą działalnością państwa10.
W tym momencie docieramy do ostatniego etapu przed
osiągnięciem społeczeństwa libertariańskiego. Społeczeństwo
jest podzielone na ogromne, bezpieczne obszary agorystyczne i
kurczące się błyskawicznie sektory państwowe.
Stoimy na krawędzi rewolucji.
_____
PRZYPISY
1
Mikro i makro to terminy zaczerpnięte z obecnej ekonomii
establishmentu. Podczas gdy kontrekonomia jest częścią agoryzmu
(dopóki państwo nie zaniknie), agoryzm obejmuje zarówno
kontrekonomię (jeśli chodzi o praktykę), jak i libertarianizm
(jeśli chodzi o teorię). Ponieważ teoria ta przewiduje
konsekwencje praktykowania kontrekonomii na wielką skalę, będę
używał terminu „agorystyczny” w sensie makro, a
„kontrekonomiczny” – w sensie mikro. Ponieważ rozróżnienie
to jest z natury niejednoznaczne, wspomniane terminy czasami
nakładają się na siebie i wtedy będą stosowane zamiennie.
2
Termin „kontrekonomia” utworzono w taki sam sposób, jak
wyrażenie „kontrkultura”; nie oznacza on antyekonomii – tak
jak kontrkultura nie oznaczała antykultury.
3
Pisanie tego tomu, noszącego tytuł Kontrekonomia,
zostało rozpoczęte i powinno zostać ukończone w 1981 r., a
opublikowane w 1982, jeśli taka będzie wola rynku!Uwaga do
drugiego wydania: rynek jeszcze nie wyraża tej woli, ale wkrótce…
Uwaga
do czwartego wydania: SEK3 zmarł przed ukończeniem swojego magnum
opus,
ale KoPubCo jest w trakcie przygotowywania do publikacji w
najbliższej przyszłości fragmentów Kontrekonomii
istniejących w rękopisie.
4
Tę klasę nazywano „klasą panującą”, „elitą władzy”
lub „spiskiem” – w zależności od tego, czy analiza
pochodziła od marksisty, liberała czy kogoś związanego ze
Stowarzyszeniem Johna Bircha. Terminy te będą stosowane zamiennie,
aby pokazać, że znaczą to samo.
5
Chociaż pewne działania wiążące się z inicjowaniem przemocy –
takie jak morderstwo czy kradzież – wrzuca się często do
jednego worka z etykietką „czarny rynek”, libertarianin uważa
ogromną większość czynów określanych mianem „zorganizowanej
przestępczości” za całkowicie dopuszczalną, choć czasami
napawającą go obrzydzeniem. Mafia, na przykład, nie jest czarnym
rynkiem, ale działa na pewnych obszarach czarnego rynku jako rząd,
wymuszając od swoich ofiar pieniądze za ochronę (podatki) i
narzucając swoją władzę drogą morderstw i pobić (wymuszanie
posłuszeństwa prawu), a nawet prowadzi wojny, gdy jej monopol jest
zagrożony. Te działania będą określane mianem czerwonego rynku
– aby odróżnić je od moralnych działań czarnorynkowych,
którymi zajmiemy się poniżej. Krótko mówiąc, „czarny rynek”
oznacza dowolne nie związane z inicjowaniem przemocy działania
zabronione przez państwo, które podejmuje się mimo tego
zakazu.Mianem „szarego rynku” będziemy określać handel
dobrami i usługami, które same w sobie nie są nielegalne, ale
zostały uzyskane lub są dystrybuowane w sposób zabroniony przez
państwo. Do tej kategorii zalicza się znaczna część tego, co
nazywamy „przestępczością »białych kołnierzyków«”, którą
większość społeczeństwa aprobuje z pobłażliwym uśmiechem.
Wyznaczenie
granicy między czarnym i szarym rynkiem zależy w ogromnej mierze
od stanu świadomości społeczeństwa, w którym żyjemy. Łatwo
rozpoznać czerwony rynek. Morderstwo to czerwony rynek; bronienie
się przed przestępcą (gdy państwo zakazuje samoobrony) – z
policjantem włącznie – to czarny rynek w Nowym Jorku, a szary w
Orange County.
6
W ten sposób Partia „Libertariańska” będzie podtrzymywać
etatyzm. W dodatku zaangażuje się w ochronę nieuczciwie
osiągniętych zysków klasy rządzącej oraz utrzymywanie
państwowego systemu wymuszania posłuszeństwa.
8
Mimo że w literaturze libertariańskiej omówiowo obszernie
prawdziwą naturę i mechanizm inflacji, wiele osób wciąż nie
rozumie tego tematu.W skrócie: ogólny wzrost cen to tylko skutek
inflacji, która jest zwiększeniem podaży pieniądza. O wiele
bardziej niszcząca jest redystrybucja własności i jej efekty
uboczne, które zaburzają gospodarkę. Państwo „kreuje”
pieniądz, który w ramach redystrybucji trafia do pierwszego
szeregu beneficjentów – wielkich bankierów, aby opłacić
działania wojenne i ustawodawstwo socjalne – oraz do drugiego
szeregu użytkowników: pracowników administracji państwowej. Gdy,
korzystając z niepopartej niczym poza dodrukowanymi kwitami siły
nabywczej, podnoszą oni swoje ceny, wszyscy inni dochodzą do
wniosku, że nie są w stanie kupować tyle, ile wcześniej.
Nieoczekiwany
wzrost cen (rynek radzi sobie ze spodziewaną inflacją) sygnalizuje
przedsiębiorcom, że powinni inwestować w dobra kapitałowe w
związku ze wzrastającym popytem. Gdy konsumpcja zmniejsza się ze
względu na ogólny spadek siły nabywczej pieniądza,
przedsiębiorcy stwierdzają, że przeinwestowali i muszą
sprzedawać ze stratą, zwalniać pracowników oraz likwidować
kapitał – skutkuje to kryzysem gospodarczym. Żądania
bezrobotnych pracowników i stojących na krawędzi bankructwa
kapitalistów często skłaniają państwo do ponownego zwiększenia
podaży pieniądza w celu „stymulowania” gospodarki – to
znaczy wywołania kolejnego iluzorycznego ożywienia gospodarczego.
Niestety,
nie można się spodziewać, że ten nowy zastrzyk pustego pieniądza
zadziała; jego skutkiem jest jeszcze większa inflacja. Jeżeli ten
cykl będzie trwał dalej, doprowadzi do hiperinflacji (klasycznym
przykładem są Niemcy w roku 1923) i załamania waluty (Mises
opisowo określał to mianem „gorączki prowadzącej do
katastrofy”).
Rzekomo
wolnorynkowi ekonomiści ponaglają państwo do „przełknięcia
gorzkiej pigułki” kryzysu (postąpienia podobnie jak człowiek
uzależniony, który z miejsca odstawia swój narkotyk, aby nie
przedawkować), aby poradzić sobie ze skutkami zastrzyku
pieniężnego i uzdrowić system. Jak można zauważyć, powoduje to
głębokie utrwalanie etatyzmu.
O
wiele lepsze rozwiązanie polegałoby na tym, że ludzie
zrezygnowaliby z niemającej pokrycia waluty państwowej na rzecz
środków wymiany niepodatnych na [wywoływaną przez państwo]
inflację, takich jak złoto, srebro lub inne surowce, albo mających
większe pokrycie walut zagranicznych, w celu przyspieszenia upadku
pustego pieniądza.
9
Pomocny może być przykład ukazujący, jak ta zasada funkcjonuje.
Załóżmy, że chciałbym przyjąć i sprzedać dobra pochodzące z
przemytu, uniknąć podatku lub złamać jakieś prawo. Powiedzmy,
że mogę zarobić na każdej transakcji 100 tys. dolarów.Posługując
się rządowymi statystykami – zawsze wskazujących zawyżoną na
korzyść funkcjonariuszy państwa liczbę aresztowań (nie są oni
w stanie stwierdzić, jaka część działalności kontrekonomicznej
uchodzi praktykującym ją osobom na sucho) – oceniam stopę
zatrzymań na 20%. Można potem ustalić, jaki procent tych spraw
zostanie skierowanych do sądu i jaki odsetek zakończy się
skazaniem, nawet jeśli ma się dobrego prawnika. Powiedzmy, że 25%
spraw idzie pod sąd, z czego 50% kończy się skazaniem. (Ostatni
wskaźnik jest wysoki, ale do spraw „przegranych” wliczamy te,
których koszty musimy pokryć sami – nawet jeśli zostajemy
uniewinnieni). Ponoszę zatem ryzyko w wysokości 2,5%
(0,2×0,25×0,5=0,025). To dużo w porównaniu z większością
rzeczywistych transakcji.
Załóżmy,
że maksymalna kara, jaką mogę dostać, to 500 tys. dolarów
grzywny lub 5 lat więzienia – lub też obie te kary łącznie.
Pominąwszy moje kontrekonomiczne transakcje (nie można ich z
pewnością wliczać, gdy decyduję o tym, czy je podejmować, czy
nie), mógłbym zarobić 20 tys. dolarów rocznie, więc podczas
pobytu w więzieniu straciłbym dodatkowo 100 tys. dolarów. Bardzo
ciężko określić koszt pięciu lat więzienia, ale przynajmniej w
naszej obecnej sytuacji nie jest to o wiele gorsze niż inne
przymusowe zakłady zamknięte (szkoła, armia, szpital), a
kontrekonomista nie będzie nękany poczuciem winy i wyrzutami
sumienia.
Kładę
więc na szali: 2,5% z 600 tys. dolarów (czyli 15 tys. dolarów)
straty i 5 lat przeciw 100 tys. dolarów zysku! A z łatwością
mógłbym ubezpieczyć się na sumę 15 tys. dolarów (lub
mniejszą), która pokryłaby koszt wszystkich opłat i kar! Krótko
mówiąc: to działa.
10
Trzeba by pewnie w tym miejscu wyraźnie zaznaczyć, że w
kontrekonomii firmy mogłyby osiągać całkiem znaczne rozmiary.
Można spierać się o to, czy na wszystkich etapach produkcji
istnieliby „pracownicy najemni” zamiast „niezależnych
kontrahentów”, chociaż zdaje mi się, że cała koncepcja pracy
opartej o model „pracownik/szef” jest reliktem czasów
feudalizmu, a nie, jak twierdzi Marks, podstawą „kapitalizmu”.
Oczywiście, państwowy kapitalizm jest przeciwieństwem tego, co
postuluje libertarianin.Co więcej, nawet dziś duże firmy mogłyby
przynajmniej częściowo przejść na działalność
kontrekonomiczną, przeprowadzając pewną część transakcji na
„białym rynku”, aby zadowolić funkcjonariuszy państwowych,
zapłacić niewielki podatek i zgłosić symboliczną liczbę
pracowników. Reszta interesu rozwijałaby się nieoficjalnie (co
często już ma miejsce) dzięki transakcjom z niezależnymi
kontrahentami, którzy dostarczą gotowy produkt, dokonają jego
naprawy i zajmą się jego dystrybucją. Nikt – żadna firma,
żaden pracownik, ani żaden przedsiębiorca – nie musi działać
na białym rynku.
Tłumaczenie: Łukasz Kowalski
Projekt okładki: Sztukmistrz
Projekt okładki: Sztukmistrz
-----------------------------
Wirtualne Wydawnictwo WiWo szuka realnego (papierowego) wydawcy niniejszego tekstu, który byłby gotów wynagrodzić godziwą zapłatą osoby, które przyczyniły się do jego powstania. Zainteresowanych prosimy o kontakt mailowy na adres
wirtualnewydawnictwowiwo[malpa]gmail.com
-----------------------------
Subskrybuj:
Posty (Atom)


