Pokazywanie postów oznaczonych etykietą supermarket. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą supermarket. Pokaż wszystkie posty

Po prostu Oszołom


W grze komputerowej Deus Ex: Invisible War przestawione zostają dwie rzekomo konkurujące ze sobą organizacje o światowym zasięgu. W istocie dzierżący ster nad każdą z nich współpracują ze sobą, a rywalizacja podsycana jest po to, aby każda z owych osób miała większą kontrolę nad swoimi zwolennikami.

Czyż nie to samo obserwujemy obecnie? Niby mamy do dyspozycji różne supermarkety - pozornie konkurujące ze sobą - a faktycznie należą one do jednej korporacji, która chce sprawować rząd dusz i ciał; skłaniając nas ku nieustannej pogoni za "promocjami" i "ofertami" usiłuje wytworzyć wrażenie jakbyśmy faktycznie żyli w społeczeństwie wolnorynkowym - w którym panuje swoboda działalności gospodarczej i wolna konkurencja...

Dla kogo korzyść?

Dodatkowy smaczek: obie skrzynki były całkiem puste!

Dość typowy obrazek z czasów współczesnych, w których dominuje mentalność produkcyjna wyrażająca się stwierdzeniem: "najpierw wyprodukować coś w dużej liczbie egzemplarzy, a potem skoncentrować się na tym, jak to opchnąć".

A gdyby tak zastosować na szerszą skalę inny model: "Najpierw zapytać klienta, czego potrzebuje - a potem to wytworzyć - może w jednym, unikalnym, zindywidualizowanym egzemplarzu?".

Ucieczka z marketu


Choćby przez otwarte okno w suficie...

 Współczesny sklep wielkopowierzchniowy nie wydaje się ani normalnym, ani naturalnym środowiskiem dla nikogo - w szczególności dla dziecka. Czy jesteśmy w stanie możliwie często stronić od takich miejsc i znaleźć zdrową alternatywę?

Złodziejstwo!?


Teoretycznie - wszystko w porządku. Z góry informują o zasadach handlu. Z drugiej strony: ktoś, kto nie zauważy (niezbyt rzucającego się w oczy - czyżby celowo?) napisu i wrzuci groszaki, może poczuć się mocno oszukany.

Kupowanie u prywaciarza jako wybór praktyczny oraz ideologiczny

A może warto kupować u prywaciarza zamiast w markecie - nawet jeśli w kategoriach bezwzględnych sum ceny są u niego wyższe? A może wyższa jakość dostępnych u niego produktów więcej niż rekompensuje wyższą cenę? Może warto wesprzeć konkretnego i bliskiego nam człowieka - szczególnie jeśli oferuje własne wyroby?

Czy z równą chęcią kupimy u niego drożej produkt wytwarzany taśmowo - w imię wyboru ideologicznego: aby w świecie, które usiłują zdominować supermarkety, ostał się i jego sklep?

Trzydziestka proszona jest...

...do kasy!
...na dział nabiału!
...do informacji!

Takie właśnie odpersonalizowane i odpersonalizowujące komunikaty zdarza się słyszeć coraz częściej z supermarketowych głośników. Rozlegają się wszędzie. Ich głos dochodzi nawet użytkowników toalet.

Gdy pierwsi widzowie zrealizowanego w 1936 r. filmu Modern Times oglądali pracownika, którego szef pojawia się na wielkim ekranie w zakładowej łazience (i "przywołuje go do porządku"), wydawało im się to może daleką i groteskową przyszłością...

A by odwołać się do jeszcze innego klasycznego dzieła filmowego, stwierdźmy, że to jednak prawda, iż każdy może (powinien) zgodnie z rzeczywistością stwierdzić, a nawet wykrzyknąć:

I am not a number, I am a person!!!