Pokazywanie postów oznaczonych etykietą na wariackich papierach. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą na wariackich papierach. Pokaż wszystkie posty

Rząd – zło niekonieczne

Piątek po Środzie Popielcowej, A.D. 2015

Przekonanie, że rząd to zło konieczne,
równa się przekonaniu, że zło jest konieczne

Anarchia nie jest do zbawienia koniecznie potrzebna. Jest sprawiedliwa i jako podstawa ładu społecznego wynika bezpośrednio z przykazań Bożych, w szczególności piątego i siódmego.

Anarchię definiuję jako sposób życia ludzi, którzy za normę postępowania przyjmują aksjomat nieagresji, czyli zakaz inicjowania przemocy fizycznej lub grożenia taką przemocą, jak również zakaz oszustwa na szkodę osoby lub jej własności.

Kościół katolicki odrzuca koncepcję mniejszego zła oraz zła koniecznego. Nigdy nie wolno dopuszczać się czynu moralnie złego, nawet gdybyśmy spodziewali się, że może kiedyś jakieś dobro z niego wyniknie.

Stąd wniosek, że katolicy-etatyści wyznają pogląd, iż państwo, rząd, to coś dobrego.

Czy zdołają pomyśleć o tym, że istnieje postawa logiczna do stwierdzenia, iż rząd to zło – i to, zgodnie z nauką Kościoła, zło niekonieczne?

Zdrowy Wariat

Islam niekompatybilny z anarchią

Świętego Piotra Nolasko, Wyznawcy, A.D. 2015

Czy tego chcemy?

Anarchia nie jest do zbawienia koniecznie potrzebna. Jest sprawiedliwa i jako podstawa ładu społecznego wynika bezpośrednio z przykazań Bożych, w szczególności piątego i siódmego.

Anarchię definiuję jako sposób życia ludzi, którzy za normę postępowania przyjmują aksjomat nieagresji, czyli zakaz inicjowania przemocy fizycznej lub grożenia taką przemocą, jak również zakaz oszustwa na szkodę osoby lub jej własności.

Niektórzy zwolennicy anarchii, tacy jak Hans-Hermann Hoppe, sugerują, że w ramach społeczeństwa wolnościowego mogłyby istnieć obok siebie grupy np. katolików, muzułmanów, żydów i tak dalej.

Niestety, islam z samej swej istoty dąży ku niesprawiedliwej dominacji, opartej na inicjowaniu przemocy fizycznej bądź groźbie jej użycia, czyli u swych podstaw sprzeciwia się zasadzie nieagresji. Z tego wynika tendencja do tworzenia organizmu państwowego, którego funkcjonariusze usiłują wymuszać na “swoich” “poddanych” posłuszeństwo zasadom fałszywej religii i używać niesprawiedliwych środków celem zdominowania innych społeczności.

Do powstania i rozwoju społeczeństwa ludzi wolnych potrzeba przede wszystkim, aby katolicy przejęli się swoją wiarą i traktowali ją z intelektualną powagą, zaś innowiercy nawrócili się. Mimo najszczerszych chęci profesora Hoppego, marzenie o anarchicznej społeczności islamskiej należy z bólem i przykrością określić mianem marzenia ściętej głowy.


Tekst: Zdrowy Wariat
Zdjęcie: Paweł Schulta

Zatrudnianie po znajomości, czyli DobroWolność jest kluczem

We wspomnienie Najświętszej Maryi Panny w sobotę po Niedzieli w Oktawie Bożego Narodzenia, A.D. 2015

W ramach serii Na W(A)RIACKiCH papierach

Rys. Sztukmistrz

Anarchia nie jest do zbawienia koniecznie potrzebna. Jest sprawiedliwa i jako podstawa ładu społecznego wynika bezpośrednio z przykazań Bożych, w szczególności piątego i siódmego.

Anarchię definiuję jako sposób życia ludzi, którzy za normę postępowania przyjmują aksjomat nieagresji, czyli zakaz inicjowania przemocy fizycznej lub grożenia taką przemocą, jak również zakaz oszustwa na szkodę osoby lub jej własności.

Zatrudnianie po znajomości

Nie ma w tym nic zdrożnego – pod warunkiem, że pracodawca płaci zatrudnionemu ze środków nabytych uczciwą drogą. Firmy rodzinne mogą z powodzeniem stanowić fundament zdrowej gospodarki. Nawet gdyby zatrudnienie brata, syna czy teściowej miało doprowadzić moje przedsiębiorstwo do bankructwa, wolno mi ich zaangażować – rezygnując z usług kogoś innego, kto zapewniłby mi kokosy.

Kluczem jest dobrowolność – oznaczająca swobodę zatrudniania oraz to, że zdobyłem środki, którymi wynagradzam zatrudnionego, nie łamiąc zasady nieagresji.

Kłopot pojawia się w chwili, gdy ktoś wpada na pomysł niesprawiedliwego korzystania z cudzej własności. Na przykład pracownik państwowej instytucji wciąga na listę płac swojego wujka, bratanka albo przyjaciela. Problem nie polega na tym, że decyzja o angażu ma swoje źródło w pokrewieństwie lub znajomości, ale na tym, że płaci się komuś niegodziwie zdobytymi pieniędzmi.

Nie dziwi zatem, że dziennikarze sprzyjający etatyzmowi ostrze swojej krytyki kierują w stronę zatrudniania po znajomości jako takiego; za to do faktu, iż każda państwowa instytucja płaci swoim pracownikom ukradzionymi pieniędzmi, nie odnoszą się wcale.


Zdrowy Wariat

Elementarz anarchisty: Dobrowolne ubezpieczenie

W piątek po II Niedzieli Adwentu, A.D. 2014

Rys. Sztukmistrz

Spin-off serii Na W(A)RIACKiCH papierach

Anarchia nie jest do zbawienia koniecznie potrzebna. Jest sprawiedliwa i jako podstawa ładu społecznego wynika bezpośrednio z przykazań Bożych, w szczególności piątego i siódmego.

Anarchię definiuję jako sposób życia ludzi, którzy za normę postępowania przyjmują aksjomat nieagresji, czyli zakaz inicjowania przemocy fizycznej lub grożenia taką przemocą, jak również zakaz oszustwa na szkodę osoby lub jej własności.

Usłyszałem kiedyś od lekarza-katolika: „Powinno istnieć przymusowe ubezpieczenie medyczne. Są takie sytuacje, w których z finansowego punktu widzenia nie opłaca się ratować życia i zdrowia pacjenta – za duże koszty!”. Dlatego – stwierdził ów doktor – trzeba pod groźbą zastosowania przemocy odbierać ludziom ich własność.

Stwierdzenia powyższe dziwią niezmiernie – szczególnie w ustach katolika. Jakby Pan Bóg wymyślił taki świat, w którym ratowanie życia jest NIEOPŁACALNE, a pewnych problemów nie dawało się rozwiązywać bez łamania przykazań (w szczególności piątego i siódmego)!

Zadałem wspomnianemu lekarzowi trud zastanowienia się, jak mogłoby wyglądać ratowanie życia w społeczeństwie anarchicznym – w którym ubezpieczenia są dobrowolne. Wychodząc naprzeciw jego twierdzeniu, że ludzie nie byliby skłonni z własnej woli składać się na pewnego rodzaju procedury medyczne, zapytałem: „A czy Ty dobrowolnie byś się na nie złożył?”. Mój interlokutor bez chwili wahania odpowiedział: „Tak!”.

– Widzisz – dodałem. – Ja też bym się złożył i założę się, że nie bylibyśmy odosobnieni.

Dokładnych konsekwencji zastosowania zasady dobrowolności w warunkach anarchii albo jej braku nie znamy. Możemy je opisywać tylko w przybliżeniu. Jesteśmy natomiast pewni zasad moralnych zakazujących niesprawiedliwego zabijania i kradzieży – tu nie możemy pobłądzić. Jeśli będziemy tych zasad uczciwie i z zaangażowaniem strzec, Pan Bóg doda resztę.


Zdrowy Wariat

Do przyjaciół etatystów

W święto św. Stanisława Kostki, Wyznawcy, Patrona Polski, A.D. 2014

W ramach napoczętej już serii Na W(A)RIACKiCH papierach

Anarchia nie jest do zbawienia koniecznie potrzebna. Jest sprawiedliwa i jako podstawa ładu społecznego wynika bezpośrednio z przykazań Bożych, w szczególności piątego i siódmego.

Anarchię definiuję jako sposób życia ludzi, którzy za normę postępowania przyjmują aksjomat nieagresji, czyli zakaz inicjowania przemocy fizycznej lub grożenia taką przemocą, jak również zakaz oszustwa na szkodę osoby lub jej własności.

Do najbardziej rozpowszechnionych przeciwników zasady nieagresji należą państwa oraz ich funkcjonariusze. Zwolenników istnienia państwa nazywamy etatystami.

Osoby odrzucające zasadę nieagresji na gruncie intelektualnym (w praktyce wszyscy jesteśmy w większym lub mniejszym stopniu anarchistami, tylko niektórzy się do tego nie przyznają) używają nieraz wobec zwolenników wolności i odpowiedzialności argumentu: „Jeżeli nie podobają ci się przepisy państwowe, możesz wyjechać. Jeśli to państwo ci się nie podoba, wyprowadź się”.



Jeśli nie podoba ci się Imperium, wynoś się do innej galaktyki

Anarchista odpowie na to: „Dopóki nie inicjuję wobec nikogo przemocy, nic ci do mnie. Nie godziłem się dobrowolnie na żadną zależność od was i na przestrzeganie waszych przepisów. To nie ja powinienem się stąd wynosić. Nawet mi nie sugerujcie, abym opuszczał moją własność i zostawiał ją na waszą pastwę – to wy się wynoście!!!”. Może też dodać: „Żyję w mojej ojczyźnie w sensie jak najbardziej dosłownym. Miejsce, którego jestem właścicielem i którym się opiekuję, otrzymałem jako dziedzictwo po ojcu. Nie macie prawa żądać, abym opuszczał to, co jest moje, co stanowi moją odpowiedzialność i czego opuszczać nie chcę. Precz!”.

(W przypadku opornych stosuje odpowiednio ostrzejsze słowa i środki).

Zdrowy Wariat

Na wariackich papierach

W święto św. Edwarda, Wyznawcy, A.D. 2014

Rys. red. Sztukmistrz

Niniejszym wpisem inaugurujemy działalność nowej rubryki, której mottem czynimy słowa Stefana Kisielewskiego: 
tylko wariat mówi głośno to, co wszyscy myślą, a czego umówili się nie wyjawiać, i tylko określając go jako posiadającego «wariackie papiery», można się przed złymi skutkami jego niedyskrecji obronić
Red. Zdrowy Wariat