Po prostu Oszołom


W grze komputerowej Deus Ex: Invisible War przestawione zostają dwie rzekomo konkurujące ze sobą organizacje o światowym zasięgu. W istocie dzierżący ster nad każdą z nich współpracują ze sobą, a rywalizacja podsycana jest po to, aby każda z owych osób miała większą kontrolę nad swoimi zwolennikami.

Czyż nie to samo obserwujemy obecnie? Niby mamy do dyspozycji różne supermarkety - pozornie konkurujące ze sobą - a faktycznie należą one do jednej korporacji, która chce sprawować rząd dusz i ciał; skłaniając nas ku nieustannej pogoni za "promocjami" i "ofertami" usiłuje wytworzyć wrażenie jakbyśmy faktycznie żyli w społeczeństwie wolnorynkowym - w którym panuje swoboda działalności gospodarczej i wolna konkurencja...

Dave Matthews Band „Mógłbyś umrzeć próbując”

By zmienić świat
Zrób pierwszy krok
Choć mały jest
To najtrudniejszy też

Gdy znajdziesz swoją drogę
Wejdziesz pewnym krokiem
Rzekłeś: Nie próbowałem
Bo umrzeć byś mógł
Bo mógłbyś umrzeć próbując
Bo byś...

Jeśli zamkniesz oczy
Bo dom w płomieniach stoi
Myślisz: Kroku nie zrobię
Aż nie zgaśnie ogień
To, czego nie zrobiłeś
Och, bo umrzeć byś mógł
Bo mógłbyś umrzeć próbując
Na nic byś się nie zdał
Bo umrzeć byś mógł
Bo mógłbyś umrzeć próbując

Gdy dawać zaczynasz, życie nowe masz
Gdy dawać zaczynasz, życie nowe masz
Zaczynasz – i świat zdobywasz
Jeśli dajesz, dawać zaczynasz
Świat zdobywasz, świat zdobywasz
Gdy dawać zaczynasz, życie nowe masz

Mógłbyś umrzeć próbując
Och, mógłbyś umrzeć próbując
Tak, mógłbyś umrzeć próbując

To, czego nie zrobiłeś
Bo mógłbyś umrzeć próbując
Równie dobrze mógłbyś być martwy
Nigdy nie zrobiłeś

[2005]

Tłum. Julia O. & TŁM

Czy to zdrowa anarchia czy głupie chuligaństwo?


WiWo in vivo: Piękna oblubienica


WiWo in vivo: Dziwny trawnik


Fot. Jerzy Juhanowicz

WiWo in vivo: Wyspiański 2 (Wzrok dziki)


Vivo: Potworne kwiaty, czyli rzecz o Wyspiańskim


Naturalne granicE


Pamiętnik z Nazaretu


Lepiej zabić niż zdradzić?


Fot. MDK

Kogo Sobieski skrócił o głowę


Syndrom bobra


Projekt Sztukmistrza inspirowany określeniem autorstwa Jerzego Juhanowicza.

Anarchia czyli śmietnik?


Dystrybutyzm na co dzień


Zarządzanie partycypacyjne



Szkic Sztukmistrza inspirowany myślami Piotra Nikołajuka na temat zarządzania partycypacyjnego

Czy anarchia jest


Autorem fotografii jest Edgar Sukiennik.

Ender V


Ender IV


Ender Trzeci


Ilustracja: Sztukmistrz
z wykorzystaniem zdjęcia
Jerzego Juhanowicza

Kosmiczny sierota (Ender)


Czy Pan Bóg jest tradycjonalistą? (C.d.) - Czy Pan Bóg woli tradycyjną liturgię? (Impresje)




Jacek Kaczmarski: Smutny, bo antypolski


Mark Knopfler, czyli w pogoni za spokojem

Fot. & oprac. Sztukmistrz

Mark Knopfler, czyli W pogoni za nostalgią

Fot. i oprac. Sztukmistrz

Polskie rzymskie wakacje

Oprac. Sztukmistrz na podstawie zdjęcia Moniki Jabłońskiej

"Dziś porządnych chłopaków* już nie ma", czyli POWOŁANIE DO NICZEGO?

Niektórzy nie wstępują w stan kapłański, zakonny, ani małżeński. Czy oznacza to, że nie spełniają swojego powołania? Czy istnieje coś takiego jak powołanie do czegoś innego niż wspomniane stany? Powołanie do innych zadań?

Spotkałem się z następującymi opiniami:

«Na przykład – żołnierz. Powołanie wykluczające wstępowanie w którykolwiek ze wspomnianych stanów. Powołanie do zadań innych niż kapłańskie, zakonne, czy małżeńskie.»
Jak zatem tłumaczyć istnienie zakonów rycerskich? I jak traktować tych małżonków (również kobiety!), którzy brali udział w krucjatach?
 
«Niektórzy twierdzą, że nie wstąpili w związek małżeński, by lepiej spełniać swoje zadania zawodowe. Ale mi się wydaje, że to takie tłumaczenie starych panien, które po prostu nie zatroszczyły się o znalezienie męża / pozwolenie mężczyźnie (potencjalnemu małżonkowi) na to, aby je znalazł».
Gdyby wstąpienie w stan kapłański, zakonny lub małżeński skutkowało niespełnianiem w pełni zadań podjętych w ramach pracy, można by to interpretować tak: wskutek pójścia za głosem powołania, Pan Bóg w jakimś zakresie Cię ogranicza. A może przyjąć inną interpretację: Wstępując w któryś ze wspomnianych stanów na pewno spełnisz zadania "naukowe", "zawodowe" w sposób inny niż gdybyś pozostał poza nimi – jeden Bóg z pewnością wie, czy nie lepszy...

«Nie ma już dziś porządnych dziewczyn i chłopaków; nie ma z kim się żenić i za kogo wychodzić». No, to już jawny fałsz.

_______

* dziewczyn (niepotrzebne skreślić)

Mieczysław Fogg "The Very Last Sunday" ("To ostatnia niedziela" po angielsku)

It’s no time to look for excuses
This is really the end
Today came another richer and better
And with you has stolen my joy
I have one request maybe the last one
The first in many years
Give me this Sunday
Our last Sunday
And then let the world fall apart

That’s the very last Sunday
Today we’ll separate
Today we’ll go our own ways
For all the times
That’s the very last Sunday
So spare me this Sunday
Look at me with tenderness
For the last time

You’ll yet have enough of these Sundays
And what will be with me – who can say

That’s the very last Sunday
My dreams I’d imagined
Happinesss which I craved so
It’s finished now

Ask me what I’ll do and where I’m going
Where should I go, I know
Today there’s one answer for me
I know of no other
This answer’s... well, never mind
One thing’s important you must be happy
Don’t worry ‘bout me again
But ‘fore all this is finished
Before fate separates us
This one Sunday – give me

That’s the very last Sunday
Today we’ll separate
Today we’ll go our own ways
For all the times
That’s the very last Sunday
So spare me this Sunday
Look at me with tenderness
For the last time

You’ll yet have enough of these Sundays
And what will be with me – who can say

That’s the very last Sunday
My dreams I’d imagined
Happinesss which I craved so
It’s finished now

[1935]

Tłum. Mikołaj Zieliński & TŁM


Jeden pracuje jak się patrzy...

...reszta patrzy jak się pracuje.

Pocałunki w filmach

Gilbert Keith Chesteron zauważył niegdyś, iż pierwsze zakochanie to za każdym razem coś nowego, choć jako takie znane jest od początku świata; mimo że przydarzyło się już miliardom ludzi, w moim przypadku nie jest "przeżute" - bo własne, osobiste, moje.

A co powiedzieć o milionach sztucznych (?), fałszywych (?), udawanych (?) pocałunków składanych przez aktorów i aktorki na ustach innych aktorek i aktorów? Czy są one "autentyczne" czy "udawane"? Czy w ogóle istnieje "udawany" pocałunek tego rodzaju?
[Groucho Marx przychwycony niegdyś na całowaniu jakiejś kobiety tłumaczył się: "Tylko szeptałem jej do ust"].

Może właśnie dlatego w świecie filmowym tyle nierządu i cudzołóstwa, że - udając że się "udaje" - aktorzy, pozbywszy się naturalnych hamulców (często pewnie za poduszczeniem scenarzystów, reżyserów i producentów), tracą panowanie nad sobą i swoim życiem.

Święty Paweł zaleca, by unikać wszystkiego co ma choćby pozór zła: "Od wszelakiego podobieństwa złego się powściągajcie" (1 Tes 5, 22).

Jeśli jednak nie narażać się na ryzyko grzechu całując na oczach milionów (które obejrzą film) obcą sobie osobę, to jakże tu robić filmy? Czy niestosowność i ryzyko związane z takimi pocałunkami oznacza, że (zapewne) 90% (a może 99%) filmów nie należy oglądać i może szkoda, że powstały - za cenę przynajmniej poważnego narażania się na grzech?
Nie wykluczajmy takiej możliwości. Może właśnie tak jest.

Ewentualnie można by rozważyć, czy odpowiednie byłoby całowanie się na taśmie filmowej z żoną? Małżeństwo aktorów - wszystko gra, jak się zdaje. Ale jednak też nie.
Trzeba bowiem zadać nie tylko pytanie o to, kto ma prawo do całowania drugiego człowieka w usta - ale również o to, kto ma prawo do całowania drugiego człowieka w usta publicznie? Czy ekshibicjonizm (choćby uprawiany przez męża i żonę) jest czymś do przyjęcia?
A może - wbrew stosunkowo rozpowszechnionemu mniemaniu - pewne rzeczy pozostają jednak intymne, nie na sprzedaż?

Kraty mentalne i realne


Rozmowy dotyczące transakcji kupna-sprzedaży mieszkania. Potencjalni nabywcy spodziewają się narodzin dziecka.
- To miejsce ma liczne zalety. Dobre sąsiedztwo, w pobliżu przedszkole i żłobek...
- Niedaleko jest żłobek...
- Przedszkole kilkaset metrów stąd...

Temat przedszkola i żłobka pojawia się jak refren. Naprawdę wielu osobom naprawdę wydaje się, że żłobek i przedszkole to naturalna konieczność. System zdaje się zmuszać oboje rodziców do wychodzenia z domu i pracy najemnej na cudze potrzeby; wmawia im jednocześnie, że taki tryb życia, w którym mamy i taty zazwyczaj w domu nie ma, a dziecko powierza się pieczy obcych, jest najzupełniej normalny.

Otóż nie jest.