Podróży z kaczką część trzecia: Porta caeli

W Środę Suchych Dni Zimowych, A.D. 2014


Zanim przekroczymy granicę oddzielającą świat zewnętrzny od katedralnej nawy, a zapewniamy, że ten moment jest już bliski, udajmy się jeszcze na chwilę do Chartres, miasta położonego około 70 kilometrów na południowy zachód od Paryża.
To właśnie tu, w samym centrum miasta, wznosi się widoczna już z dość znacznej odległości katedra Notre Dame, pierwsza tego imienia na długiej liście kościołów poświęconych Najświętszej Maryi Pannie.
Podstawą maryjnego kultu w Chartres była relikwia zwana „sancta camisia” – suknia, którą miała na sobie Najświętsza Panna w momencie narodzin Zbawiciela.
Kult ten promieniował z Chartres na całą Francję i jeszcze dalej, poza granice królestwa.

Swoją obecną postać otrzymała świątynia po przebudowie starej romańskiej bazyliki, którą strawił pożar, oszczędzając jednak przechowywaną w podziemnej krypcie relikwię. Fakt ten został uznany za cud i natchnął społeczność miasta do budowy jeszcze piękniejszej świątyni, bardziej niż poprzednia godnej czci Tej, która obrała sobie Chartres za siedzibę.

Prace nad odbudową trwały około trzydziestu lat i zostały doprowadzone do końca tak dzięki wyjątkowej determinacji katedralnej kapituły, jak ofiarności mieszkańców miasta, „którzy dobrze rozumieli znaczenie cudownie ocalałego z pożaru skarbu i jego rolę w życiu miasta. Szczególna struktura średniowiecznego życia pozwala przypuszczać, że społeczność Chartres rzeczywiście nie przetrwałaby zagłady relikwii maryjnej; odbudowa kościoła godnego świętej szaty była więc zadaniem tak samo nieodzownym, jak dla pszczelego roju odbudowa swojego ula.” (Otto von Simson, Katedra gotycka) [tłum. popr. przez redakcję]

To tu, w Chartres, niemal dziewięć wieków temu, we wnętrzach szkół katedralnych (były one zaczątkiem przyszłych uniwersytetów) w jedną, choć do dziś wciąż pełną zagadek i domysłów, całość splotły się najwybitniejsze postaci oraz idee chrześcijańskiego antyku i średniowiecza, by ówczesnym architektom dostarczyć narzędzi w postaci praktycznych reguł budowania.

„Ikonografia południowego portalu […] jest wyrazem idei reprezentowanych przez szkołę w Chartres. W tympanonie pojawia się tronująca Maryja z Dzieciątkiem; otaczają ją – w archiwoltach – personifikacje sztuk wyzwolonych, którym towarzyszą słynni starożytni mistrzowie poszczególnych dyscyplin. Jest to pierwsza realizacja tego tematu w rzeźbie architektonicznej. […] Szczęśliwa myśl przyporządkowania tego tematu wyobrażeniu Maryi, ukazanej jako Sedes Sapientiae, ujawnia poniekąd ostateczny cel studiów uprawianych w szkole katedralnej.” (Otto von Simson, Katedra gotycka)
Szkoła w Chartres pragnęła podkreślić teologiczne znaczenie czterech dyscyplin matematycznych, wyobrażając je w alegorycznej postaci w portalu Wcielenia. Przedstawicielom tej szkoły geometria jawiła się jako podstawowa zasada wszelkiego ładu; ona też tylko mogła przekazać zmysłom wizję rzeczywistości absolutnej, której poświęcona jest fasada w Chartres, odzwierciedlająca w sposób jeszcze doskonalszy niż fasada w St-Denis mistyczny charakter świątyni jako „domu Boga i bramy Niebios”. Ukazanego w środkowym tympanonie Chrystusa na Majestacie otaczają chóry aniołów i świętych zespolone harmonią hierarchii niebieskiej. Przy pomocy formuły „miary, liczby i wagi” Teodoryk z Chartres usiłował wyrazić zasadę rządzącą dziełem Stworzenia.


  




Szartryjskie portale, ten królewski, zamykający fasadę od zachodu oraz oba, zamykające skrzydła transeptu, choć stylistycznie różne (ich powstanie dzieli niemal pół wieku) dowodzą wyjątkowego geniuszu artystycznego Mistrza z Chartres. Jego imię nie przetrwało w żadnym z zachowanych dokumentów. Nikt jednak nie poddaje pod wątpliwość jego ścisłych związków z St-Denis i z wcześniejszym od niego projektem opata Sugera. Świadczy o tym choćby sposób ukazania chórów anielskich w archiwoltach portalu południowego, ponad Sądem Ostatecznym. Jest on całkowicie zgodny z hierarchią, jaką opisuje Pseudo-Areopagita.
Będąc w Chartres, warto poświęcić każdą ilość czasu, by „adorować” ów misterny i bogaty w detale, pełen historycznych odniesień i wybiegający ku eschatologicznemu spełnieniu świat „porta caeli”.


Katedra gotycka. Trudno się o niej mówi, trudniej pisze, a najtrudniej chyba fotografuje. Po pokonaniu tego ostatniego ze stopni pozostanie nam przyłożyć palec do ust, by w niemym zachwycie kontynuować podróż przez świat postaci wciąż pełnych życia, naturalnego wdzięku, dostojeństwa, a zarazem prostej radości płynącej z doświadczenia wiary.

Tekst i zdjęcia:
Paweł Schulta

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz