Czekając na Eleutherosa

W rocznicę konsekracji Bazyliki Najświętszego Zbawiciela na Lateranie, A.D. 2014


Buszujący w kukurydzy
(fot. Paweł Antoniewicz)


Gościnny wpis Łukasza Kowalskiego

Z jednej strony mówi się, że w internecie nic nie ginie. Raz opublikowany materiał często zaczyna żyć własnym życiem – kopiowany, polecany, linkowany. Autor stara się natrudzić przed umieszczeniem swojego dzieła w sieci; wie, że po udostępnieniu go internautom w jakiś sposób utraci nad nim kontrolę. Jeśli w ogóle będzie w stanie dokonywać jakichś korekt w oryginale, rozpajęczona po necie wersja pierwotna znajduje się już poza jego zasięgiem.

Z drugiej strony internetowe szczeliny pamięci pożerają wybrane materiały do szczętu. Taki los spotkał blog Eleutherosa pod tytułem How Many Miles to Babylon. Pewnego pięknego dnia znikł. Nie ma. Jak kamień w wodę.

Eleutheros, niezależny rolnik z Appalachów, napisał m.in. tekst pod tytułem Początek mądrości. Autor zaobserwował, że prawdziwe bogactwo i zabezpieczenie majątkowe stanowi to, co możemy bezpośrednio wykorzystać do uczynienia naszego życia praktyczniejszym i piękniejszym. Ziemia, którą uprawiamy. Nasz dom. Owoce zrodzone przez nasze drzewa. Narzędzia, którymi się posługujemy. Meble, które skonstruowaliśmy.

Tytułowy początek mądrości Eleutheros utożsamia z chwilą, gdy zdał sobie sprawę, że złoto – tak wychwalane przez wielu zwolenników libertarianizmu – to również pewien środek zastępczy; owszem, wygodny jako waluta, pewniejszy niż papierki emitowane przez współczesne banki – niemniej nadal zastępczy. Złotem się nie najemy i raczej nie zbudujemy z niego domu. Typem własności, która zapewnia dużo większy stopień zdrowo rozumianej autonomii, są dobra namacalne, gotowe do bezpośredniego zastosowania: strumień, łopata, traktor, kamieniołom, stado krów.

Współcześni domorośli architekci nowego porządku światowego chcieliby niezależnych rolników przedzierzgnąć w zarządców latyfundiów skoncentrowanych na wytwarzaniu jednego rodzaju produktu; rolników, którzy po chleb i mleko jadą do sklepu – i w tym sensie od sklepu zależą. Wyłączyć im prąd, odciąć od konta bankowego i stacji benzynowej – leżą i kwiczą (niczym prosięta, których w ich zagrodzie również nie uświadczysz).

Łukasz Kowalski

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz